Nie wiadomo kiedy powstała, ale z pewnością należy do grona najstarszych budowli sakralnych w Sosnowcu. Wedle informacji zamieszczonych na stronie internetowej parafii Chrystusa Króla w Klimontowie kaplica została wzniesiona już w 1746 roku. Kłóci się to jednak z zapisem w karcie ewidencyjnej zabytku, gdzie jako data powstania podana została „druga ćwierć XIX wieku”. Być może istnieje jeszcze inne rozwiązanie zagadki. Częstokroć zdarzało się, że nowe kaplice stawiano w miejscach wcześniejszych podobnych budowli*. Istnieje również pewne prawdopodobieństwo, że wspomniana data 1746 dotyczy innej klimontowskiej kaplicy – tzw. „Bożej Męki** zlokalizowanej przy ulicy Kraszewskiego. To waśnie na jej murze widnieje data 1746.
Z dużą dozą prawdopodobieństwa możemy przyjąć, że pojawienie się i funkcjonowanie kaplicy miało związek z pobliskim dworkiem. Został on zbudowany najprawdopodobniej na początku XIX wieku przez Józefa Mieroszewskiego*** – zapewne nie był to pierwszy dwór w Klimontowie.
O pochodzeniu kaplicy pośrednio wspomina także jedna z zagłębiowskich legend utrwalonych przez Mariana Kantora Mirskiego.
Według tejże legendy, do powstania kaplicy w pewnym sensie przyczynili się złoczyńcy. Byli to niemieccy rabusie dowodzeni przez srogiego awanturnika barona von Rhode. Pod koniec XVIII wieku bezkarnie grasowali oni na małopolsko-śląskim pograniczu. W końcu przebrała się miarka – zostali wytropieni i rozbici przez starostę będzińskiego Stanisława Mieroszewskiego****. Ocalałych w walce i skruchę okazujących jako jeńców – niewolników pognano do Będzina, gdzie miały rozstrzygnąć się ich dalsze losy. Tutaj postanowiono, że zrabowane przez bandę kosztowności przeznaczone zostaną na wzniesienie nowej świątyni. Miała ona powstać w należącym do rodu Mieroszewskich Klimontowie, zaś samych rozbójników mianowano jej… budowniczymi.
Na miejsce pobytu wyznaczono im niewielkie otoczone bagnami wzniesienie znajdujące się w północnej części Klimontowa.
Prace ruszyły. Jako że pomiędzy rzezimieszkami byli rzemieślnicy, to robota wartko posuwała się do przodu. Niestety nie dane było im wywiązać się z obowiązku nałożonego przez pana starostę. Ich trud szedł na marne. Efekty pracy wykonanej za dnia, w nocy przeobrażały się w gruzy. Jakieś tajemne siły pod osłoną ciemności dokonywały straszliwych zniszczeń. Rankiem okazywało się, że z tego co udało się zbudować wczoraj, kamień na kamieniu nie pozostał. Zaczęto podejrzewać Niemców o czary, zarzucano im złorzeczenie i nieczyste intencje względem świątyni.
Nie wiadomo, jaki sprawy przybrałyby obrót, gdyby nie proboszcz będziński, który doszedł do wniosku, że najwyraźniej pan Bóg nie życzy sobie, aby kościół budowany był przez niewolników i do tego przy wykorzystaniu funduszy pozyskanych na drodze rozboju.
Odpuszczono więc Niemcom kościelną robotę. Jako że spokornieli i wykazali się pracowitością, to pan Mieroszewski pozwolił im na stałe osiąść pośród klimontowskich mokradeł. Od tej pory po dzień dzisiejszy, miejsce to od dawnych rabów zwane jest Rabką lub Rapką.
W miejscu niedoszłego kościoła, przy udziale niesplamionych ludzką krzywdą środków, z czasem wzniesiono skromniejszą budowlę. Jest nią główna bohaterka tego artykułu.
Jest i druga legenda związana z kaplicą. Sięga ona czasów powstania styczniowego, gdy schedą po Mieroszewskich zarządzał Jacek Siemieński. Legenda opowiada o bohaterskim czynie Wandy Malczewskiej (ciotki znanego malarza) – charyzmatycznej mistyczki, nauczycielki, powstańczej opiekunki i pielęgniarki, a obecnie Sługi Bożej. Otóż podczas insurekcji 1863-64 roku dwór klimontowski był często odwiedzany przez polskich żołnierzy, a sama kaplica miała być wykorzystywana jako miejsce ukrycia broni. Kiedy nadszedł tragiczny w skutkach kres narodowego zrywu, Rosjanie nakazali zburzenie świątyni. Wysłany w tym celu oddział sołdatów miał dokonać dzieła zniszczenia. Wieść o tym dotarła do przebywającej w zagórskim dworze Jacka Siemieńskiego, wspomnianej Wandy Malczewskiej, która nie zastanawiając się nazbyt długo, dopadła pierwszej lepszej bryczki i co koń wyskoczy pognała do Klimontowa.
Sołdaci właśnie przystępowali do rozbiórki, gdy pod kapliczkę zajechała wielce wzburzona pani Wanda. Gromy w oczach miała, a jej włos zmierzwiony szalonym pędem płonął niczym ogień piekielny. W charakterystyczny dla siebie, zdecydowany sposób oświadczyła, że ten kto pierwszy dotknie murów tej świętej budowli, gromem z jasnego nieba rażony natychmiast zostanie. Żołnierze czy to za sprawą groźby, czy może raczej determinacji charakternej niewiasty, dostrzegając obecność coraz bardziej wrogo nastawionego i gęstniejącego tłumu klimontowskich włościan, postanowili odstąpić od swych niecnych zamiarów.
Tak oto dzięki obywatelskiej postawie i cywilnej odwadze pani Wandy, mamy dzisiaj w granicach Sosnowca ten cenny zabytek. Po wielu latach miasto Sosnowiec uczciło pamięć tej charyzmatycznej kobiety, nadając jej imię parkowi, na którego skraju usytuowana jest kaplica.
Tekst i zdjęcia Artur Ptasiński – Centrum Informacji Miejskiej w Sosnowcu.
* W inwentarzu wsi dóbr Klimontów z 1687 roku wymieniona jest kaplica. Oto fragment opisu: „(…)w tej kaplicy osiem okien w ołów oprawione, stan okien złe bo nie ma w nich szyb, ołtarz snycerskiej roboty, zawierany (…)”. Opis ten zapewne dotyczy wcześniejszej drewnianej kaplicy zlokalizowanej na terenie klimontowskiego folwarku.
**Artykuł na ten temat pt. „Klimontowskie kapliczki słupowe” znajduje się na www.kuriermiejski.com.pl w zakładce „Spacerownik”.
***Relikty tej budowli nadal znajdują się w pobliżu kaplicy.
****Stanisław Mieroszewski (1727 – 1803), starosta będziński, kapitan wojsk koronnych, ojciec hrabiego Józefa Mieroszewskiego – właściciela m.in. Zagórza, Klimontowa, Dańdówki, Niwki i Bobrka.

Kaplica Matki Bożej zwana dworską w nowej odsłonie. Niedawno zakończył się remont sfinansowany ze środków parafii Chrystusa Króla oraz Gminy Sosnowiec. Data wykonania zdjęcia: 15.10.2025.

Kaplica poświęcona jest Matce Bożej, ale bywa również nazywana kaplicą Wandy Malczewskiej, co wydaje się być w pełni uzasadnione. Budowla związana jest również z postacią ks. Karola Antoniewicza – zwanego poskromicielem rzezi galicyjskiej. W połowie XIX wieku Antoniewicz i Malczewska propagowali tutaj (i nie tylko tutaj) kult nabożeństw majowych. Data wykonania zdjęcie: 15.08.2014.

Wnętrze kaplicy. Data wykonania zdjęcie: 15.08.2014.





