Najbliższe miesiące to dla aktorów i realizatorów z Teatru Zagłębia sporo zmian, ale i wyzwań. Prowadzone prace związane z remontem i rozbudową naszej sceny wymuszają trochę koczowniczy tryb pracy, ale nikt nie zamierza tu zwalniać tempa.
W najnowszej sztuce Teatr Zagłębia sięga po raz kolejny po tematykę regionalną. Po m.in. „Korzeńcu”, „Czerwonym Zagłębiu” czy „Środuli. Krajobrazie Mausa” tym razem w repertuarze pojawia się „Gorączka żelaza”. To spektakl, który jest grany w Pałacu Kultury Zagłębia w Dąbrowie Górniczej, a opowiada o budowie Huty Katowice, która – to bezsprzeczny fakt – zmieniła nieodwracalnie zagłębiowskie miasta i zagłębiowską tkankę społeczną.
Ale jeśli ktoś myśli, że spektakl to forma okolicznościowej akademii dla tych, którzy uważają, że wbicie pierwszej łopaty na budowie huty było w dziejach Zagłębia tym, czym narodziny Chrystusa dla historii powszechnej, to sporo się myli. Chociaż zaczyna się od odegranej „Międzynarodówki”, którą pewno niektórzy z nich chętnie by odśpiewali, to jednak – i tu ogromne brawa dla twórców reżysera Szymona Kaczmarka i dramaturga Żelisława Żelisławskiego – oddaje głos również tym Zagłębiakom, którzy żyli tu przed budową huty. Rewelacyjna jest kreacja Babci w wykonaniu Marii Bieńkowskiej, która cierpi po tym, jak w związku z budową huty zabrano jej kury i wycięto las, po którym chodziła od dziecka. Inne podejście reprezentuje jej wnuczka Basia (ciekawe – nie wiem, czy celowe – jest użycie imienia-symbolu związanego z górniczym kultem Świętej Barbary i zestawienie tym samym „starego” górnictwa z „nowym” hutnictwem) grana gościnnie przez Ingę Chmurzyńską, dla której budowa huty to szansa na otrzymanie lepszej pracy. Ale to nie tylko cierpienie i nadzieja na lepsze jutro, to również wyrachowana Caryca, która dziś świetnie odnalazła by się w świecie biznesu, a w latach 70. wynajmuje pokoje budowniczym huty i… Tu jednak nie będziemy zdradzać biegu wydarzeń, poza tym, że w tej roli świetnie odnalazła się Ryszarda Bielicka-Celińska. Ciekawą postacią jest również trochę stylizowana na Krystynę Jandę z „Człowieka z marmuru” dziennikarka „Trybuny Ludu” grana przez Mirosławę Żak.
Przybywający do Zagłębie budowniczowie huty stylizowani są i nazwani, zresztą, kowbojami. Autorzy tłumaczą to charakterystycznymi kapeluszami noszonymi przez hutników, ale w tym kontekście sam tytuł sztuki kojarzy się niewątpliwie z filmową „Gorączką złota” – klasyka kina jeszcze niemego z Charliem Chaplinem w roli głównej. Poszukiwacze złota chcieli odmienić za wszelką cenę swoje życie na lepsze. Taki sam cel miały osoby, które z całej Polski przyjechały budować hutę. Czy też za wszelką cenę? Jak na budowie odnajdą się główni bohaterowie grani przez Aleksandra Blitka i Michała Bałagę? Odpowiedzcie sobie sami śledząc również wątek miłosny i kryminalny tej sztuki. I postać Towarzysza. Czy to Gierek? Podobno tak. Szkoda, że nie zagrał go Piotr Zawadzki, który rewelacyjnie zrobił to kilka lat temu w „Czerwonym Zagłębiu”.
W przedstawieniu nie brakuje muzyki. Część gra – to świetny pomysł – Miejska Orkiestra Dęta z Dąbrowy Górniczej. Spektakl kończy się jednym z przebojów tamtych lat, przy którym wszyscy bohaterowie grzeją się przy cieple uruchomionego właśnie pierwszego wielkiego pieca. Imitujące go czerwone koło skojarzyło mi się ze „Spalonymi słońcem” Nikity Michałkowa. Tam w tytule słońce symbolizowało przytłaczającego lud Józefa Stalina. Powstaje pytanie, czy nas nie przytłoczyła huta i jej wielki piec, czy nie przygniótł nas postęp i industrializacja? Czy ich nieuchronność dla części z nas musi być tragedią i diametralnym zerwaniem z dotychczasowym życiem? Każdy z nas musi to sobie przemyśleć po spektaklu, który powinien być pozycją obowiązkową zarówno dla ludzi z Gołonoga, Łośnia czy Kazdębia, jak i tych, którzy – jak bohater grany przez Aleksandra Blitka – dociera do Zagłębia ze wsi za kapliczką położoną godzinę drogi od Ełku. Dziś i jedni, i drudzy są Zagłębiakami i razem tworzą tożsamość tego regionu. I jedni, i drudzy muszą się wzajemnie rozumieć. I może takie jest zadanie „Gorączki żelaza”. Zdecydowanie warto!
![„Gorączka żelaza”. Pozycja obowiązkowa [RECENZJA]](https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2026/10/2026-09-18-GoraczkaZelazaHuta-foto-Jeremi-Astaszow-net21-750x1125.jpg)














