Nie ma zagrożenia dla dalszego funkcjonowania linii tramwajowej nr 27 na całym odcinku do Kazimierza Górniczego – podkreślają zgodnie władze Sosnowca i kierownictwo Tramwajów Śląskich. Linia, choć wyeksploatowana, będzie nadal działać, a jednocześnie rozpocznie się poszukiwanie środków na jej remont. Na końcowej pętli ma też powstać centrum przesiadkowe.

– Jako tramwajarz jestem bardzo zadowolony z tej decyzji prezydenta Sosnowca. Stwarza to przed nami dwa wyzwania: utrzymania przejezdności tej linii i pozyskania środków na kompleksową modernizację torów i sieci trakcyjnej – przyznaje Bolesław Knapik, prezes zarządu i dyrektor naczelny Tramwajów Śląskich SA.
Historia tej linii rozpoczyna się w styczniu 1952 roku, gdy od odcinka wybudowanego jeszcze w okresie międzywojennym, na dzisiejszym rondzie Ludwik uruchomiono odgałęzienie do Dańdówki, które następnie przedłużono do Klimontowa, gdzie tramwaje zaczęły docierać 1 maja 1952 roku. Siedem lat później, po wybudowaniu wiaduktu nad torami kolei piaskowej, 1 maja 1959 roku tramwaj dotarł do Porąbki, gdzie zatrzymały go tory linii Sosnowiec-Tunel. Wreszcie w Barbórkę 1960 roku tramwaje dotarły do Kazimierza Górniczego. Układ linii niewiele zmienił się od tego czasu.
– Będziemy szukać środków, żeby tę linię zmodernizować – deklaruje prezydent Sosnowca Arkadiusz Chęciński. – Rozmawialiśmy z Tramwajami Śląskimi o linii nr 27. Jeśli w ogóle była o czymś mowa, to o ewentualnym skróceniu linii do Klimontowa lub Porąbki, ale nigdy nie zapadła żadna decyzja w tej kwestii – podkreśla.
Oprócz modernizacji linii planuje się, że na pętli w Kazimierzu Górniczym powstanie centrum przesiadkowe, które ma połączyć komunikację tramwajową, kolejową i autobusową. Na razie harmonogramu prac remontu linii nr 27 nie ma. Linia będzie bieżąco utrzymana w ruchu do momentu pozyskania środków na wykonanie modernizacji.










