<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Historia &#8211; Kurier Miejski</title>
	<atom:link href="https://kuriermiejski.com.pl/category/historia/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://kuriermiejski.com.pl</link>
	<description>Czasopismo samorządowe Sosnowca</description>
	<lastBuildDate>Wed, 18 Feb 2026 11:37:58 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.9.4</generator>

<image>
	<url>https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2019/08/cropped-kurier_miejski_favicon-6-32x32.png</url>
	<title>Historia &#8211; Kurier Miejski</title>
	<link>https://kuriermiejski.com.pl</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Doktora Seweryna Aleksandra Widery poszukiwanie</title>
		<link>https://kuriermiejski.com.pl/doktora-seweryna-aleksandra-widery-poszukiwanie/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[redakcja]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 16 Feb 2026 08:12:26 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[Miasto]]></category>
		<category><![CDATA[Ogólne]]></category>
		<category><![CDATA[Spacerownik]]></category>
		<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[Wyróżnione]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kuriermiejski.com.pl/?p=24130</guid>

					<description><![CDATA[160 lat temu, 8 stycznia 1866 roku urodził się jeden z najbardziej znanych i cenionych zagłębiowskich lekarzy. Przybył na naszą ziemię, by leczyć pracujących w skrajnie trudnych warunkach robotników, by pomagać tym, którym przyszło egzystować w warunkach uwłaczających ludzkiej godności. To właśnie ten skromny, pracujący dla Towarzystwa Kopalń i Zakładów Hutniczych Sosnowieckich lekarz nazwany został [&#8230;]]]></description>
			<link rel='stylesheet' id='jnews-previewslider-css' href='https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/plugins/jnews-gallery/assets/css/previewslider.css' type='text/css' media='all' />
<link rel='stylesheet' id='jnews-previewslider-responsive-css' href='https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/plugins/jnews-gallery/assets/css/previewslider-responsive.css' type='text/css' media='all' />
							<content:encoded><![CDATA[<p>160 lat temu, 8 stycznia 1866 roku urodził się jeden z najbardziej znanych i cenionych zagłębiowskich lekarzy. Przybył na naszą ziemię, by leczyć pracujących w skrajnie trudnych warunkach robotników, by pomagać tym, którym przyszło egzystować w warunkach uwłaczających ludzkiej godności. To właśnie ten skromny, pracujący dla Towarzystwa Kopalń i Zakładów Hutniczych Sosnowieckich lekarz nazwany został „zagłębiowskim doktorem Judymem”*.</p>

<a href='https://kuriermiejski.com.pl/doktora-seweryna-aleksandra-widery-poszukiwanie/f2-56/'><img decoding="async" width="150" height="150" src="https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2026/02/F2-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail size-thumbnail" alt="" srcset="https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2026/02/F2-150x150.jpg 150w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2026/02/F2-75x75.jpg 75w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2026/02/F2-350x350.jpg 350w" sizes="(max-width: 150px) 100vw, 150px" /></a>
<a href='https://kuriermiejski.com.pl/doktora-seweryna-aleksandra-widery-poszukiwanie/f1-54/'><img decoding="async" width="150" height="150" src="https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2026/02/F1-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail size-thumbnail" alt="" srcset="https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2026/02/F1-150x150.jpg 150w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2026/02/F1-75x75.jpg 75w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2026/02/F1-350x350.jpg 350w" sizes="(max-width: 150px) 100vw, 150px" /></a>
<a href='https://kuriermiejski.com.pl/doktora-seweryna-aleksandra-widery-poszukiwanie/f3-53/'><img decoding="async" width="150" height="150" src="https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2026/02/F3-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail size-thumbnail" alt="" srcset="https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2026/02/F3-150x150.jpg 150w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2026/02/F3-75x75.jpg 75w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2026/02/F3-350x350.jpg 350w" sizes="(max-width: 150px) 100vw, 150px" /></a>
<a href='https://kuriermiejski.com.pl/doktora-seweryna-aleksandra-widery-poszukiwanie/f4-52/'><img loading="lazy" decoding="async" width="150" height="150" src="https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2026/02/F4-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail size-thumbnail" alt="" srcset="https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2026/02/F4-150x150.jpg 150w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2026/02/F4-75x75.jpg 75w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2026/02/F4-350x350.jpg 350w" sizes="auto, (max-width: 150px) 100vw, 150px" /></a>

<p>Do napisania niniejszego artykułu skłoniła mnie fascynacja postacią doktora Widery oraz wyjątkowo niewielka ilość informacji na jego temat. Dodatkowym bodźcem do poszukiwań była zagadka związana z aktem zgonu, który spisany został ponad cztery lata po śmierci lekarza. Doktor Widera zmarł w dniu 16/29** maja 1901 roku w Dąbrowie. Wyżej wspomniany (powszechnie znany) akt zgonu sporządzony został w kancelarii parafii św. Joachima w Zagórzu 9/22 grudnia 1905 r. Wedle zapisu, tegoż dnia o godzinie 8.00 zjawili się pochodzący z Zagórza świadkowie, którzy poinformowali, że w Dąbrowie 16/29 maja 1901 r. o godzinie 3.00 zmarł Aleksander Widera – lekarz 35-letni, syn Seweryna i Julianny z domu Lipińskiej – „małżonków Widera urzędników”.</p>
<p>No jakże to? Umiera znany i ceniony lekarz i ponad cztery lata zwlekansię z wystawieniem aktu zgonu? Ewidentnie coś tutaj się nie zgadzało… Poszukiwania rozpocząłem od sprawdzenia, czy „przypadkiem” nie istnieje jeszcze jeden akt zgonu spisany w parafii adekwatnej do miejsca śmierci doktora Widery, czyli w parafii NMP Anielskiej w Dąbrowie Górniczej. Dzięki dobrodziejstwu, jakim jest portal geneteka.genealodzy.pl, odnalazłem ten akt (skan) bez większego trudu. Jakież było moje zdziwienie, gdy odkryłem, że w dokumencie tym przed powszechnie znanym (widniejącym na nagrobku lekarza) imieniem Aleksander pojawiło się imię Seweryn.</p>
<p>Z wyżej wymienionego aktu zgonu dowiedziałem się, że w kancelarii parafii NMP Anielskiej dnia 17/30 maja 1901 r. o godzinie 13.00 zjawił się Julian Hoffmann księgowy (lat 28) i Piotr Olszewski lekarz (lat 29) – oboje z Dąbrowy. Oświadczyli, że w Hucie Bankowej 16/29 maja o 9.00 umarł Seweryn Aleksander (dwóch imion) Widera, lekarz trzydziestopięcioletni, urodzony w Aleksandrowie – parafia Służew, powiat Nieszawa, gubernia warszawska, syn Seweryna i Julii z domu Lipińskiej „małżeństwa obywateli Widerów”. W ten oto sposób otrzymałem cenne wskazówki dotyczące dalszych poszukiwań. Oczywiście, wziąłem pod uwagę, że w kwestii imion mogło dojść do pomyłki. Trudno było jednak rozsądzić, w którym akcie została ona popełniona. Należało dotrzeć do metryki urodzenia. Niestety, nie było to już tak proste jak w przypadku aktu zgonu. W końcu jednak się udało. Oto jej treść:</p>
<p>„Działo się w mieście Słóżewie dnia 12 lutego 1866 roku o godzinie dwunastej w południe. Stawił się Seweryn Widera lat 32 mający – maszynista w Aleksandrowie zamieszkały, w przytomności świadków Józefa Wilamoskiego lat 60 – oficjalisty przy kolei żelaznej i Stanisława Lipińskiego lat 23 – maszynisty obydwóch w Aleksandrowie zamieszkałych i okazał nam dziecię płci męskiej oświadczając, iż takowe narodziło się w Aleksandrowie, w dniu 8 stycznia roku bieżącego, o godzinie dziewiątej wieczorem, z jego małżonki Julianny z Lipińskich lat 26 mającej. Dziecięciu temu na Chrzcie Świętym w dniu dzisiejszym odbytym nadane zostało imię Seweryn Aleksander, a rodzicami jego chrzestnemi byli wyżej wspomniany Józef Wilamoski i Teressa Wilamoska. Akt stawającemu i świadkom przeczytany, przez nas i świadków podpisany został”.</p>
<p>Tak oto otrzymaliśmy potwierdzenie, że doktor Widera na pierwsze imię miał Seweryn*** oraz potwierdzenie miejsca urodzenia****. Z metryki dowiadujemy się również o profesji ojca oraz środowisku kolejarzy, z którym był związany. Miejsce urodzenia Seweryna Aleksandra nie jest przypadkowe. Kolej będzie towarzyszyć rodzinie Widerów również w przyszłości. Co do samej stacji kolejowej w Aleksandrowie to została ona otwarta w 1862 r. jako ważna stacja graniczna położona na styku zaborów: rosyjskiego i pruskiego – na linii kolei warszawsko-bydgoskiej. Była to stacja takiej samej rangi jak Granica (Maczki) oraz Sosnowice.</p>
<p>Zachęcony efektami buszowania po niezbadanych kartach historii nie mogłem powstrzymać się przed dalszym zgłębianiem dziejów rodziny Widerów. Kolejnym dokumentem, do którego dotarłem, był akt małżeństwa rodziców doktora Widery. Dowiadujemy się z niego, że ślub odbył się 10.06.1857 w kościele parafialnym panny młodej – p. w. św. Krzyża w Warszawie. Pochodzący z Koniecpola Seweryn Roman Widera miał wówczas 22 lata i mieszkał w Warszawie przy ulicy Chmielnej. Jego rodzicami byli Gustaw i Faustyna z Jankowskich. Jego żona Julianna Józefa Lipińska urodzona 20.04.1841 roku w Warszawie również mieszkała przy ulicy Chmielnej. Jej rodzicami byli Franciszek i Teresa z Włoskiewiczów. W dokumencie tym Seweryn Roman Widera figuruje jako „oficjalista prywatny”, czyli urzędnik zatrudniony np. w majątku ziemskim. Również w akcie urodzenia starszego syna Kazimierza (ur. 3.03.1858 w Warszawie) – Seweryn Roman Widera figuruje jako oficjalista prywatny. Dodatkowa kwerenda zaowocowała odnalezieniem informacji dotyczących dziadków dr Widery: Gustawa Widery i Franciszka Lipińskiego. Pierwszy z nich, Gustaw był guwernerem i mieszkał w Pławnie k/Radomska – wg. aktu urodzenia (z dn. 20.05.1830) Ludigiera Widery – brata Seweryna Romana Widery. Z aktu urodzenia matki doktora Widery – Julianny dowiadujemy się, że jej ojciec Franciszek był dorożkarzem, a rodzina mieszkała (w 1841 r.) w Warszawie przy ulicy Marszałkowskiej. Śledząc ścieżkę zawodową Seweryna Romana Widery, możemy wywnioskować, że na przełomie lat 50/60 XIX w. zdobył on kwalifikacje maszynisty. Po raz pierwszy związki ojca z koleją pojawiają się w akcie chrztu brata doktora Widery – Stanisława Widery (ur. 4.04.1860). W akcie tym, Seweryn Roman Widera figuruje jako „maszynista przy kolei Drogi Żelaznej na Stacji Rokiciny zamieszkały”, a jako miejsce urodzenia dziecka podana jest Stacja Rokiciny (DŻWW), parafia Łaznów k/Koluszek. Dodam, że zawód maszynisty w owym czasie wiązał się z bardzo wysokim prestiżem społecznym i dobrymi zarobkami. Maszyniści byli elitą kolejarzy. Po dwóch latach odnajdujemy Widerów w Warszawie przy ulicy Złotej. To właśnie tam 20.07.1862 r. urodził się Gustaw Józef Widera (starszy brat Seweryna Aleksandra). W jego akcie chrztu z 14.09.1862 r. jako zawód ojca podano: Oficjalista Drogi Żelaznej. Jako powód dwumiesięcznego opóźnienia podano brak czasu. Gustaw zmarł w Warszawie 19.03.1863 r. Tym razem w akcie zgonu jako zawód ojca podano: maszynista. Wygląda na to, że Seweryn Roman Widera pracował zarówno jako maszynista, jak i oficjalista (urzędnik) kolejowy, a przynajmniej takie dane podawał. Kolejne ślady Seweryna Widery znalazłem w datowanej na lata 1865-1879 Księdze Ludności Stałej w mieście powiatowym Piotrkowie. Księga ta dotyczy domu nr 519, a jako jego właściciel figuruje Seweryn Widera. Również z Piotrkowem związana jest inna drobna informacja. Otóż w datowanych na 1893 r. archiwaliach tego miasta znajduje się notka o pożarze nieruchomości pod nr 521. Jako jej właściciel podany jest Seweryn Widera. Co prawda, nie można jednoznacznie ustalić, że mamy tutaj do czynienia z ojcem doktora Widery, ale możemy założyć, że jest to wielce prawdopodobne. O efektach kolejnych poszukiwań opowiem Państwu, w kolejnych wydaniach Kuriera Miejskiego.</p>
<p><em>* Doktor Tomasz Judym jest główną (fikcyjną) postacią powieści Stefana Żeromskiego „Ludzie bezdomni”. Została ona napisana w 1899 r. i rok później wydana. Jako pierwowzór doktora Judyma uznawani są także inni lekarze.</em><br />
<em>**Podwójne ujęcie daty wynika z różnic pomiędzy kalendarzami juliańskim (funkcjonującym na terenie Rosji)</em><br />
<em>i gregoriańskim (stosowanym na terenie Rzeczypospolitej). </em><br />
<em>***Nie wyklucza to tego, że dr Widera mógł używać też drugiego imienia: Aleksander. Mogło to wynikać np. z faktu posiadania tego samego imienia co ojciec.</em><br />
<em>****Zazwyczaj jako miejsce urodzenia doktora Widery błędnie podawany jest Piotrków (Piotrków Trybunalski).<br />
</em><em><strong>Artur Ptasiński</strong></em><em><br />
</em></p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Sport i historia, czyli Victoria Sosnowiec i Retro Liga</title>
		<link>https://kuriermiejski.com.pl/sport-i-historia-czyli-victoria-sosnowiec-i-retro-liga/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[redakcja]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 29 Dec 2025 08:50:38 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[Miasto]]></category>
		<category><![CDATA[Ogólne]]></category>
		<category><![CDATA[Sport]]></category>
		<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[Wyróżnione]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kuriermiejski.com.pl/?p=23863</guid>

					<description><![CDATA[Wytrwałość i poświęcenie zostały nagrodzone. Piłkarze TS Victoria Sosnowiec sięgnęli w tym roku po tytuł mistrza Polski Retro Ligi. &#8211; Poświęcenie, pasja i historia, które razem tworzymy to coś więcej niż wynik – zgodnie podkreślają autorzy tego sukcesu. Dzięki Retro Lidze możemy zobaczyć, jak wyglądała piłka nożna niecałe sto lat temu, bo kluby grają w [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Wytrwałość i poświęcenie zostały nagrodzone. Piłkarze TS Victoria Sosnowiec sięgnęli w tym roku po tytuł mistrza Polski Retro Ligi. &#8211; Poświęcenie, pasja i historia, które razem tworzymy to coś więcej niż wynik – zgodnie podkreślają autorzy tego sukcesu. Dzięki Retro Lidze możemy zobaczyć, jak wyglądała piłka nożna niecałe sto lat temu, bo kluby grają w niej według przedwojennych przepisów i przedwojennych strojach. Jeden z nich działa w stolicy Zagłębia Dąbrowskiego pod nazwą, która jest częścią historii dzisiejszego Zagłębia Sosnowiec.</strong></p>

<a href='https://kuriermiejski.com.pl/sport-i-historia-czyli-victoria-sosnowiec-i-retro-liga/557531930_841658348386198_5561319914122962287_n-2/'><img loading="lazy" decoding="async" width="150" height="150" src="https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/12/557531930_841658348386198_5561319914122962287_n-2-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail size-thumbnail" alt="" srcset="https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/12/557531930_841658348386198_5561319914122962287_n-2-150x150.jpg 150w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/12/557531930_841658348386198_5561319914122962287_n-2-75x75.jpg 75w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/12/557531930_841658348386198_5561319914122962287_n-2-350x350.jpg 350w" sizes="auto, (max-width: 150px) 100vw, 150px" /></a>
<a href='https://kuriermiejski.com.pl/sport-i-historia-czyli-victoria-sosnowiec-i-retro-liga/561757313_850091020876264_3380934033750969375_n/'><img loading="lazy" decoding="async" width="150" height="150" src="https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/12/561757313_850091020876264_3380934033750969375_n-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail size-thumbnail" alt="" srcset="https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/12/561757313_850091020876264_3380934033750969375_n-150x150.jpg 150w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/12/561757313_850091020876264_3380934033750969375_n-75x75.jpg 75w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/12/561757313_850091020876264_3380934033750969375_n-350x350.jpg 350w" sizes="auto, (max-width: 150px) 100vw, 150px" /></a>
<a href='https://kuriermiejski.com.pl/sport-i-historia-czyli-victoria-sosnowiec-i-retro-liga/565662103_850971710788195_4851283366317621824_n/'><img loading="lazy" decoding="async" width="150" height="150" src="https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/12/565662103_850971710788195_4851283366317621824_n-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail size-thumbnail" alt="" srcset="https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/12/565662103_850971710788195_4851283366317621824_n-150x150.jpg 150w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/12/565662103_850971710788195_4851283366317621824_n-75x75.jpg 75w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/12/565662103_850971710788195_4851283366317621824_n-350x350.jpg 350w" sizes="auto, (max-width: 150px) 100vw, 150px" /></a>
<a href='https://kuriermiejski.com.pl/sport-i-historia-czyli-victoria-sosnowiec-i-retro-liga/551007885_831319329420100_5878510134909604331_n-2/'><img loading="lazy" decoding="async" width="150" height="150" src="https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/12/551007885_831319329420100_5878510134909604331_n-2-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail size-thumbnail" alt="" srcset="https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/12/551007885_831319329420100_5878510134909604331_n-2-150x150.jpg 150w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/12/551007885_831319329420100_5878510134909604331_n-2-75x75.jpg 75w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/12/551007885_831319329420100_5878510134909604331_n-2-350x350.jpg 350w" sizes="auto, (max-width: 150px) 100vw, 150px" /></a>
<a href='https://kuriermiejski.com.pl/sport-i-historia-czyli-victoria-sosnowiec-i-retro-liga/590396996_887828673769165_8459800737358479161_n/'><img loading="lazy" decoding="async" width="150" height="150" src="https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/12/590396996_887828673769165_8459800737358479161_n-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail size-thumbnail" alt="" srcset="https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/12/590396996_887828673769165_8459800737358479161_n-150x150.jpg 150w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/12/590396996_887828673769165_8459800737358479161_n-75x75.jpg 75w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/12/590396996_887828673769165_8459800737358479161_n-350x350.jpg 350w" sizes="auto, (max-width: 150px) 100vw, 150px" /></a>
<a href='https://kuriermiejski.com.pl/sport-i-historia-czyli-victoria-sosnowiec-i-retro-liga/591908481_887828637102502_495373556254219353_n-2/'><img loading="lazy" decoding="async" width="150" height="150" src="https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/12/591908481_887828637102502_495373556254219353_n-2-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail size-thumbnail" alt="" srcset="https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/12/591908481_887828637102502_495373556254219353_n-2-150x150.jpg 150w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/12/591908481_887828637102502_495373556254219353_n-2-75x75.jpg 75w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/12/591908481_887828637102502_495373556254219353_n-2-350x350.jpg 350w" sizes="auto, (max-width: 150px) 100vw, 150px" /></a>
<a href='https://kuriermiejski.com.pl/sport-i-historia-czyli-victoria-sosnowiec-i-retro-liga/563990546_850973204121379_4394186132158288135_n-2/'><img loading="lazy" decoding="async" width="150" height="150" src="https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/12/563990546_850973204121379_4394186132158288135_n-2-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail size-thumbnail" alt="" srcset="https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/12/563990546_850973204121379_4394186132158288135_n-2-150x150.jpg 150w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/12/563990546_850973204121379_4394186132158288135_n-2-75x75.jpg 75w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/12/563990546_850973204121379_4394186132158288135_n-2-350x350.jpg 350w" sizes="auto, (max-width: 150px) 100vw, 150px" /></a>

<p>&#8211; Ten sukces nie narodził się z przypadku. To wiele kilometrów przebiegniętych na boisku, setki przejechanych klubowym autokarem, hektolitry potu wylane na treningach w Sosnowcu i na boiskach całej Polski w meczach o punkty. Jesteśmy dumni, że tak sukcesywnie reprezentujemy Sosnowiec na sportowej mapie Polski &#8211; podkreśla Artur Demianko, prezes TS Victoria, który wraz z grupą entuzjastów futbolu i historii reaktywował sosnowiecki klub występujący w Retro Lidze od 2022 roku. Już w debiutanckim sezonie zespół z Sosnowca sięgnął po brązowy medal. &#8211; Jesteśmy grupą kolegów, a zarazem fascynatów idei Retro Ligi i odtwarzania sportowej historii Polski. Nasze towarzystwo skupia ludzi z różnych środowisk i różnych zawodów &#8211; dodaje prezes klubu.</p>
<p>Retro Liga jest ogólnopolskim stowarzyszeniem sportowo-historycznym skupiającym zespoły odtwarzające polskie kluby sportowe działające w II RP i nieistniejące po 1939 r. Głównym założeniem było wskrzeszenie rozgrywek piłki nożnej opartych na przedwojennych przepisach, strojach i klimacie. Inicjatorem powstania Retro Ligi było Stowarzyszenie Historyczne im. 10 Pułku Piechoty z Łowicza. Jego prezes, Piotr Marciniak, odnalazł w 2014r. w Centralnej Bibliotece Wojskowej przepisy (instrukcje techniczne) dotyczące wyglądu koszulki i butów wojskowych do gry w piłkę nożną. Analizując przedwojenną prasę ustalono wygląd i kolorystykę strojów piłkarskich Wojskowego Klubu Sportowego 10. Pułku Piechoty w Łowiczu. Po uszyciu strojów sportowych i zrekonstruowaniu butów piłkarskich rozegrano w 2017 r. pierwszy mecz retro pomiędzy drużynami WKS 10. Pułk Piechoty w Łowiczu i Pogoni Lwów. Dwa lata później udało się zorganizować spotkanie, w których jedna z drużyn grała w odtworzonych, przedwojennych strojach reprezentacji Polski. Rozgrywki ogólnopolskiej Retro Ligi zainaugurowano w 2019 r.</p>
<p>Pierwszym Mistrzem Polski została drużyna Lechji Lwów z Dzierżoniowa. Od 2022 roku wśród rywalizujących ekip znajduje się także TS Victoria Sosnowiec, która w bieżącym sezonie nie miała sobie równych i zasłużenie sięgnęła po mistrzowski tytuł.</p>
<p>&#8211; Piękno sportowej retro rywalizacji wyróżnia się tym, że liczy się tutaj nie tylko wynik sportowy i punkty, ale również styl, charakter i szacunek dla rywala. Cieszy nas ogromnie to, co osiągnęliśmy na boisku, jednocześnie jesteśmy niezwykle zaszczyceni wszystkimi gratulacjami, które do nas spłynęły. W imieniu całej Victorii dziękujemy za każde dobre słowo, każdy gest i każdą wiadomość. To one sprawiają, że piłka nożna retro ma głębszy sens, a zwycięstwa smakują wyjątkowo. W całym tym przedsięwzięciu, a więc rekonstrukcji przedwojennego klubu sportowego TS Victoria Sosnowiec chodziło oczywiście o aspekt sportowy, ale jest on na równi ważny z badaniem i rozpowszechnianiem historii klubu, który istniał lata temu. Łączy nas sport i historia – podkreśla prezes Demianko.</p>
<p>Oprócz Victorii Sosnowiec w Retro Lidze w poprzednim sezonie brały udział takie teamy jak WKS 10 pp Łowicz, WKS 37 pp Kutno, WKS 42 pp Białystok, Lechja Lwów, Pogoń Lwów, Czarni Lwów, Strzelec Białystok, Wisła Retro Kraków, a we wcześniejszych edycjach również WKS Grodno, Śmigły Wilno i drugi reprezentant Zagłębia Dąbrowskiego Hakoach Będzin. W Sosnowcu mecze Retro Ligi odbywały się dotąd głównie na Stadionie Ludowym lub boisku Zewu Kazimierz przy ul. Gałczyńskiego w Ostrowach Górniczych.</p>
<p>&#8211; Kluczowym momentem sezonu był wyjazdowy pojedynek z ekipą z Białegostoku. Walczyliśmy z kontuzjami, udało się sklecić skład, ale pojechaliśmy w jedenaście osób. Mimo to udało nam się tam wygrać. To był taki moment, że uwierzyliśmy, że można tą ligę wygrać mimo przeciwności losu. Warto też podkreślić, że mieliśmy najstarszy skład. Moje „dziadki” przeżyły jednak drugą młodość. Marzyło nam się to mistrzostwo, byliśmy wcześniej blisko, raz do tytułu zabrakło nam jednej bramki bo mieliśmy taki sam dorobek punktowy jak Strzelec Choroszcz. Dziękuję chłopakom za postawę, dziękuję zarządowi za stworzenie warunków do pracy. Wszyscy sumiennie pracowali na ten sukces. To wielka sprawa – nie kryje radości trener Dawid Kukuryk, który wraz z pasjonatami z TS Victoria jest już myślami przy nowym sezonie.</p>
<p><strong>Towarzystwo Sportowe Victoria Sosnowiec </strong></p>
<p><strong>Zawiązało się w sierpniu 1918 r. Z uwagi na wojnę polsko-rosyjską i wstąpienie do wojska wszystkich członków towarzystwo zawiesiło w 1920 r. swoją działalność na rok. W 1921 r. towarzystwo rozwinęło swoją działalność, wynajęto lokal na siedzibę oraz pierwsze boisko przy ulicy Długiej (dziś Marii Curie-Skłodowskiej) w dzielnicy Pogoń. W latach 1925 &#8211; 1926 powołano do życia fundusz gromadzący środki na budowę nowego obiektu przy alei Mireckiego, a jednym z jego sponsorów był Franciszek Kiepura, ojciec najsłynniejszego gracza Victorii, tenora Jana Kiepury, który występował w Victorii wraz z bratem Władysławem. Do szczebla ogólnokrajowego (pierwszej ligi) Victoria miała szansę awansować w 1928, kiedy to po wygraniu kieleckiej klasy A (Sosnowiec należał wówczas administracyjnie do województwa kieleckiego), w pierwszej rundzie eliminacji uległa Garbarni Kraków i Pogoni Katowice. 1 marca 1931 roku doszło do połączenia KS Sosnowiec i TS Victoria, powołano do życia STS Unia Sosnowiec. Barwami nowopowstałego kluby stała się kompilacja bieli i czerwieni KS Sosnowiec i zieleni TS Victoria, które do dziś są barwami Zagłębia Sosnowiec.</strong></p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Batalion z Sosnowcem w nazwie</title>
		<link>https://kuriermiejski.com.pl/batalion-z-sosnowcem-w-nazwie/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[redakcja]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 01 Sep 2025 05:47:58 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<category><![CDATA[Miasto]]></category>
		<category><![CDATA[Ogólne]]></category>
		<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kuriermiejski.com.pl/?p=23351</guid>

					<description><![CDATA[II wojna światowa to jeden z najtrudniejszych momentów w wielowiekowej historii Polski. Chociaż najazd Niemiec na Polskę dla wielu Polaków był zaskoczeniem, to jednak wojsko do wojny przygotowywało się już dużo wcześniej produkując uzbrojenie i organizując nowe oddziały, w tym jednostki obrony narodowej. Jedną z nich był Batalion Obrony Narodowej „Sosnowiec”, który podczas kampanii wrześniowej [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>II wojna światowa to jeden z najtrudniejszych momentów w wielowiekowej historii Polski. Chociaż najazd Niemiec na Polskę dla wielu Polaków był zaskoczeniem, to jednak wojsko do wojny przygotowywało się już dużo wcześniej produkując uzbrojenie i organizując nowe oddziały, w tym jednostki obrony narodowej. Jedną z nich był Batalion Obrony Narodowej „Sosnowiec”, który podczas kampanii wrześniowej przebył drogę z koszar przy dzisiejszej ul. Ordonówny, aż pod Tomaszów Lubelski.</p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-medium wp-image-23352" src="https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/09/3a062bf8-bf9a-430d-b22b-f0fd20972606-167x300.jpg" alt="" width="167" height="300" srcset="https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/09/3a062bf8-bf9a-430d-b22b-f0fd20972606-167x300.jpg 167w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/09/3a062bf8-bf9a-430d-b22b-f0fd20972606-571x1024.jpg 571w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/09/3a062bf8-bf9a-430d-b22b-f0fd20972606-768x1377.jpg 768w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/09/3a062bf8-bf9a-430d-b22b-f0fd20972606-857x1536.jpg 857w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/09/3a062bf8-bf9a-430d-b22b-f0fd20972606-750x1345.jpg 750w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/09/3a062bf8-bf9a-430d-b22b-f0fd20972606.jpg 880w" sizes="auto, (max-width: 167px) 100vw, 167px" /></p>
<p>Już w 1935 roku w Wojsku Polskim pojawiła się koncepcja tworzenia batalionów obrony narodowej. Autorem pomysłu był gen. Tadeusz Kutrzeba, który cztery lata później zapisze się jako jeden z najlepszych dowódców podczas kampanii wrześniowej i dowodzić będzie polskimi oddziałami m.in. w bitwie nad Bzurą. Bataliony stworzono praktycznie wzdłuż całej granicy przedwojennej Polski. Dużo więcej – bo oprócz Sosnowca również m.in. w Zawierciu, Olkuszu czy Chrzanowie – było ich przy granicy polsko-niemieckiej, ale powstawały też na Kresach – w Tarnopolu czy Stanisławowie, a nawet na dalekiej Wileńszczyźnie – w Postawach i Brasławiu.</p>
<p>&#8211; Bataliony obrony narodowej można porównać do dzisiejszych wojsk obrony terytorialnej. Nie było to stałe wojsko, składało się w większości z ochotników i dlatego właśnie mamy niewiele szczegółowych informacji o szeregowych żołnierzach Batalionu Obrony Narodowej „Sosnowiec”. Organizacyjnie batalion podlegał 73 Pułkowi Piechoty w Katowicach. W zasobach Centralnego Archiwum Wojskowego w Rembertowie, znaleźliśmy dokumenty dotyczące oddziałów obrony narodowej z Zagłębia Dąbrowskiego, ale bez szczegółowych informacji na temat batalionu „Sosnowiec” – mówi sosnowiczanin Marcin Tutaj, działający w Fundacji im. Grupy Operacyjnej „Śląsk” 1939 i badacz historii sosnowieckiego oddziału.</p>
<p>Batalion Obrony Narodowej „Sosnowiec” był batalionem typu trzeciego spośród pięciu rodzajów takich jednostek. Były to jednostki najlepiej wyszkolone i wyposażone m.in. w karabiny Mauser wz. 98, ręczne karabiny maszynowe, ciężkie karabiny maszynowe, granatniki i moździerze. Po mobilizacji przydzielono tym oddziałom również działka przeciwpancerne. Łącznie z kadrą dowódczą batalion liczył 611 ludzi. Żołnierze umundurowani byli w – powszechne wtedy w Wojsku Polskim – mundury wz. 19 i najprawdopodobniej wyposażeni w nowoczesne hełmy wz. 31 polskiej produkcji.</p>
<p>Choć mobilizację powszechną w Polsce ogłoszono dopiero 30 sierpnia, to dla członków batalionów obrony narodowej już 24 sierpnia rozpoczęła się tajna mobilizacja kartkowa. Sosnowiecki batalion przyporządkowany był do 201 pułku piechoty w ramach 55 Dywizji Piechoty rezerwowej. Żołnierze mieli się w tajemnicy przed Niemcami stawić na punkt zborny, który zorganizowano w koszarach przy ówczesnej ul. Nowej – dziś ul. Ordonówny na Starym Sosnowcu. Część pochodzących jeszcze z czasów carskich budynków zachowała się w tym miejscu do dzisiaj. W okresie międzywojennym miejsce to było znane jako Koszary im. Romualda Traugutta. Stąd żołnierze Batalionu Obrony Narodowej „Sosnowiec” udali się w kierunku Janowa, a stamtąd w rejon Mikołowa i Śmiłowic, gdzie 29 sierpnia objęli swój odcinek obrony. Do dzisiaj można zobaczyć tam pozostałości wykopanych transzei czy niedokończonych schronów bojowych. Rankiem 1 września siły niemieckie zaatakowały pozycje batalionu, zostały jednak odparte. Główne uderzenie Niemców skierowane było bowiem w rejon miejscowości Wyry i Gostyń, gdzie doszło do – zwycięskiej dla Polaków – bitwy granicznej. Mimo uzyskanego powodzenia, przez niekorzystną sytuację na północy pod Częstochową i na południu pod Pszczyną, oddziałom zgrupowanym pod Mikołowem, Wyrami i innymi miejscowościami Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego zagroziło otoczenie. Dlatego 3 września zarządzony został odwrót.</p>
<p>&#8211; Kompania się wycofywała. My też wracaliśmy wśród drzew i zarośli do krzyżówki dróg. Tam zajęliśmy jeszcze stanowiska, ale wiedzieliśmy, że w tej nierównej walce nie mamy żadnych szans. Rozbite, zdezorientowane wojsko, wielu potraciło głowy. Strzelano zewsząd – wspominał w 1982 roku na łamach „Wiadomości Zagłębia” ówczesny kapral Marian Karlik. &#8211; Nasza kompania zwiadowców wieczorem wróciła do Mikołowa na linię fortyfikacyjną i poszliśmy w stronę Paprocan. Po północy dostaliśmy rozkaz wycofania się spod Tych. Przez Murcki jechaliśmy do Katowic. 3 września przejeżdżałem przez Sosnowiec. Na moment wpadłem do domu, a potem przez Ostrowy Górnicze, Maczki, Szczakową, Jaworzno, aż do Tęczyna pod Krakowem. Tam przygotowywaliśmy obronę. O świcie następnego dnia uderzyli na nas Niemcy od strony Skawiny. Przedzieraliśmy się przez lasy tęczyńskie, gonieni przez niemieckie czołgi i pociski. Wielu zginęło, wielu zagubiło się po drodze – opowiadał.</p>
<p>Ostatecznie żołnierze batalionu „Sosnowiec” wraz z innymi oddziałami, wycofali się na północną część Krakowa. W wyniku strat bojowych i rezygnacji części ochotników, liczebność batalionów obrony narodowej zmniejszyła się widocznie. Jak wspominali jednak dowódcy – zostali ci, którzy byli gotowi do dalszego wysiłku i chcieli dalej walczyć, dzięki temu morale w oddziałach wzrosło. Ale nacierające siły niemieckie spowodowały, że trzeba było wycofywać się dalej na wschód – w kierunku na Proszowice i Kazimierzę Wielką i Osiek. Tam, Batalion Obrony Narodowej „Sosnowiec” wraz z innymi oddziałami bronił przedmościa przeprawy budowanej przez saperów z Mysłowic. To w Osieku żołnierze dowodzeni przez sosnowieckiego nauczyciela ppor. Stanisława Dziurowicza bronili się na cmentarzu będąc w niemieckim okrążeniu nie poddając się i wychodząc cało z tej sytuacji. Wciąż jednak następował odwrót na wschód.</p>
<p>Szlak bojowy Batalionu Obrony Narodowej „Sosnowiec” kończy się w rejonie Tomaszowa Lubelskiego. Ten ważny węzeł komunikacyjny znajdował i znajduje się na drodze łączącej Warszawę i Lublin ze Lwowem, dlatego był ważną taktycznie lokalizacją. W rejonie Tomaszowa Lubelskiego toczyły się w czasie kampanii wrześniowej dwie bitwy. W czasie pierwszej w nich – między 19 a 21 września zadaniem obrony narodowej zgrupowanej w rejonie podtomaszowskiej wsi Ulów, było zabezpieczenie tyłów natarcia sił głównych na miasto. Po całym szlaku bojowym batalion był już w tym momencie bardzo zdziesiątkowany jeśli chodzi zarówno o ludzi, jak i o sprzęt. Żołnierze z obrony narodowej, mimo kolejnych strat, wykonali jednak swoje zadanie. Do dzisiaj w Ulowie przy skrzyżowaniu drogi na Tomaszów Lubelski znajduje się obelisk upamiętniający ich poświęcenie. W opinii mieszkańców jest to również żołnierska mogiła, chociaż prawdopodobnie na przestrzeni lat dokonano tu ekshumacji.</p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-medium wp-image-23353" src="https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/09/a4bbe57f-4a07-462f-832c-ade5b8c1a3b1-167x300.jpg" alt="" width="167" height="300" srcset="https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/09/a4bbe57f-4a07-462f-832c-ade5b8c1a3b1-167x300.jpg 167w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/09/a4bbe57f-4a07-462f-832c-ade5b8c1a3b1-571x1024.jpg 571w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/09/a4bbe57f-4a07-462f-832c-ade5b8c1a3b1-768x1377.jpg 768w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/09/a4bbe57f-4a07-462f-832c-ade5b8c1a3b1-857x1536.jpg 857w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/09/a4bbe57f-4a07-462f-832c-ade5b8c1a3b1-750x1345.jpg 750w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/09/a4bbe57f-4a07-462f-832c-ade5b8c1a3b1.jpg 880w" sizes="auto, (max-width: 167px) 100vw, 167px" /></p>
<p>Losy członków batalionu potoczyły się różnie. Szeregowy Stanisław Mamczyk zaginął bez wieści jeszcze w czasie kampanii wrześniowej. W rejonie Osieka poległ też dowódca jednej z kompanii kpt. Tadeusz Bojanowski. Z kolei kpr. Józef Szczęsny spod Tomaszowa Lubelskiego przedarł się do Rumunii, a stamtąd do Francji. Był ranny pod Dunkierką, a potem po ucieczce ze stalagu walczył w szeregach armii francuskiej.</p>
<p>9 maja 1983 roku na cmentarzu komunalnym na pograniczu Sosnowca i Będzina odsłonięto obelisk zaprojektowany przez Bolesława Massalskiego poświęcony żołnierzom Batalionu Obrony Narodowej „Sosnowiec”. Złożono tu również ziemię z miejsc związanych ze szlakiem bojowym jednostki – z Mikołowa, Kazimierzy Wielkiej, Jakubczyc, Stopnicy, Osieka i Tomaszowa Lubelskiego. Do odsłonięcia obelisku zaproszono m.in. lekarza batalionu por. rez. dra Tadeusza Sokołowskiego i sierż. podchor. rez. Mieczysława Blachera. W 2014 roku w Sosnowcu upamiętniono z kolei pułkownika Stanisława Kalabińskiego, pochodzącego z naszego miasta, który podczas kampanii wrześniowej był dowódcą 55 Dywizji Piechoty rezerwowej, w składzie której walczył Batalion Obrony Narodowej „Sosnowiec”. 19 września Kalabiński wraz z 300 żołnierzami przebił się w rejonie Ulowa przez okrążenie niemieckie i kazał się im rozejść. Aresztowany później w Warszawie Kalabiński został w 1941 roku zamordowany przez gestapo.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Dawno temu w Lasku Sosnowieckim</title>
		<link>https://kuriermiejski.com.pl/dawno-temu-w-lasku-sosnowieckim/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[redakcja]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 06 Aug 2025 10:28:08 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[Miasto]]></category>
		<category><![CDATA[Ogólne]]></category>
		<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kuriermiejski.com.pl/?p=23306</guid>

					<description><![CDATA[Gdy dziś zastanawiamy się nad miejscem popołudniowego spaceru na myśl przychodzą nam chociażby Park Sielecki czy Stawiki. Sosnowiczanom sprzed stu lat było dużo trudniej. Większość dzisiejszych parków była terenami albo przemysłowymi, albo prywatnymi. Pozostawał zapomniany dzisiaj tzw. Lasek Sosnowiecki, czyli kwartał wyznaczony przez dzisiejsze ulice Kościelną, Jagiellońską, Ostrogórską i Sienkiewicza. Lasek Sosnowiecki nie wziął się [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Gdy dziś zastanawiamy się nad miejscem popołudniowego spaceru na myśl przychodzą nam chociażby Park Sielecki czy Stawiki. Sosnowiczanom sprzed stu lat było dużo trudniej. Większość dzisiejszych parków była terenami albo przemysłowymi, albo prywatnymi. Pozostawał zapomniany dzisiaj tzw. Lasek Sosnowiecki, czyli kwartał wyznaczony przez dzisiejsze ulice Kościelną, Jagiellońską, Ostrogórską i Sienkiewicza.</p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-medium wp-image-23307" src="https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/08/008-300x200.jpg" alt="" width="300" height="200" srcset="https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/08/008-300x200.jpg 300w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/08/008-1024x682.jpg 1024w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/08/008-768x511.jpg 768w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/08/008-1536x1023.jpg 1536w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/08/008-750x500.jpg 750w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/08/008-1140x759.jpg 1140w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/08/008.jpg 2000w" sizes="auto, (max-width: 300px) 100vw, 300px" /></p>
<p>Lasek Sosnowiecki nie wziął się znikąd. Był po prostu pozostałością drzewostanu, który porastał tereny dzisiejszego centrum Sosnowca. Miasto na przełomie XIX i XX wieku wciąż się rozbudowywało. Lasek pozostawał jednak jedynym dostępnym miejscem o charakterze wypoczynkowym, chociaż niektórzy na warunki owego wypoczynku narzekali.</p>
<p>„Miejsce letniej przechadzki mieszkańców Sosnowca i zabaw ludowych t.zw. Lasek Sosnowiecki przedstawia obecnie pod względem higienicznym obraz nędzy i rozpaczy. Przede wszystkiem jest on miejscem, na które wyrzucają mieszkańcy przylegających doń okolic miasta wszelaką padlinę, która teraz z nastaniem dni cieplejszych szybko się rozkłada, zarażając obrzydliwą wonią powietrze w około. Niedaleko również jest miejsce, gdzie grzebią padłe sztuki trzody chlewnej. O ile są prawdziwe przeróżne przywiązane do miejsca tego legendy nie, wiemy, to jednak możemy oświadczyć, że obecnie zwabia ono mnóstwo psów, rozgrzebujących niezbyt głęboko zakopane ścierwo i roznoszących takowe co chyba nie przyczynia się do uzdrowotnienia okolicy” – tak o Lasku Sosnowieckim w marcu 1904 roku pisał Przemysłowo-Handlowy Kurjer Sosnowiecki.</p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-medium wp-image-23308" src="https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/08/LS1-254x300.jpg" alt="" width="254" height="300" srcset="https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/08/LS1-254x300.jpg 254w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/08/LS1.jpg 524w" sizes="auto, (max-width: 254px) 100vw, 254px" /></p>
<p>Dziennikarze tego pisma chyba nie polubili tego miejsca. Oto kolejny opis zamieszczony miesiąc później: „Pominąwszy jedyną stronę od miasta, z którego prądy powietrzne nie mogą być ani zdrowe, ani przyjemne, ujrzymy ze wszystkich stron lasku niezbyt obiecujące rzeczy. Z jednej strony mamy niemożliwie cuchnący kanał kolei wiedeńskiej dla odprowadzania ścieków, z drugiej znów strony T-wo Sosnowieckie buduje cegielnię, która także wiele aromatu nie doda okolicy, dalej widzimy fabrykę Cerozyny na Radosze, jednem słowem, spacerujący obywatel sosnowiecki będzie w lasku oddychał mieszaniną czterech zapachów, dość rozmaitych, ale jak najzupełniej zgodnych na punkcie nieprzyjemności”. Zapachy nie przeszkodziły jednak w napisaniu notatki jakąż to przyjemność mieszkańcom Sosnowca sprawiła orkiestra dęta kopalni Milowice, a najmłodszym miniaturowy powóz zaprzężony w dwa kucyki czy też zapowiadać przedstawienia słynnego cyrku Wenemana.</p>
<p>Czy rzeczywiście było tak źle? Z dzisiejszego punktu widzenia tak, ale pamiętajmy, że poziom higieny i świadomości wiedzy w tym zakresie był w tamtych czasach bardzo niski, a panująca wśród większości sosnowiczan bieda nie pomagała zmienić tej sytuacji. Niezależnie od zakopanych padłych świń, w Lasku Sosnowieckim urządzano okolicznościowe imprezy. W 1910 roku zorganizowano w Lasku zabawę ludową na rzecz szpitala Towarzystwa Dobroczynności wyznania mojżeszowego czy Pierwsze Wielkie Wyścigi Cyklistów w Zagłębiu, podczas których przyznano nagrody nie tylko dla „jeźdźców”, którzy najszybciej przejadą 12-wiorstowy dystans, ale też dla właścicieli… najpiękniej przybranych kwiatami rowerów.</p>
<p>Po I wojnie światowej wiorsty zamieniliśmy na kilometry, a Lasek Sosnowiecki zmienił się w Ogród Sportowy prowadzony przez Towarzystwo Sokół. „Jest to niewielka oaza zieloności na brudnej pustyni sosnowieckiej i bodaj w tej chwili jedna dostępna dla szerszego ogółu, a przede wszystkiem dzieci. Zakątek, gdzie wiatr nikomu nie dmucha w oczy kurzem i piaskiem, gdzie panuje spokój, a choć obfitości zieleni, zbyt wielkiej niema (mrozy mocno zaszkodziły), przecie odpocząć i pospacerować w cienistych i czystych alejach można zupełnie dobrze” – można było w 1929 roku przeczytać w „Iskrze. Kurierze Zachodnim”.</p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-medium wp-image-23309" src="https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/08/LS2-177x300.jpg" alt="" width="177" height="300" srcset="https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/08/LS2-177x300.jpg 177w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/08/LS2.jpg 395w" sizes="auto, (max-width: 177px) 100vw, 177px" /></p>
<p>Miejsc do wypoczynku było jednak bardzo mało. Trzeźwo przez Brynicę patrzyła na tę sytuację katowicka „Polonia”: „Sosnowiec posiada&#8230; trzy parki, trochę ogrodów i kijka zieleńców Ale każdy sosnowiczanin wie, że tylko jeden z tych parków, a właściwie parczków dostępny jest dla publiczności, a mian. ogród „Sokoła&#8221; (dawniej Lasek Sosnowiecki), jeden z nich bowiem (park Sielecki) zamknął na cztery spusty francuski przemysł, co do drugiego zaś magistrat nie mógł dojść do porozumienia z władzami Sądu Okręgowego w Sosnowcu. Pozostał zatem dla mieszkańców (tych, których stać na bilety wstępu) ciasny ogródek sokoli, ogrody bowiem w mieście są własnością prywatną, a nad dotychczasowemi zieleńcami można z czystem sumieniem przejść do porządku dziennego..” To tekst z 1932 roku, gdy zastanawiano się w mieście, czy warto zakładać park przy dzisiejszym Egzotarium, kiedyś imienia Kruczkowskiego, a dziś Fusińskiego.</p>
<p>Nadal w Lasku Sosnowieckim organizowano imprezy dla mieszkańców: zabawy dla kończących szkoły ósmoklasistów, zabawy charytatywne na rzecz kolonii dla dzieci z niezamożnych rodzin, mecze tenisowe, zawody siatkarskie i koszykarskie. Ale miejsce to gościło również w kronice kryminalnej.<br />
W 1928 roku na miejsce swojej samobójczej śmierci Lasek Sosnowiecki wybrał prokurator Julian Sokołowski. Cierpiący na rozstrój nerwowy mężczyzna strzelił sobie z rewolweru w usta. Rok później Jakób L. zaglądnąwszy do kieliszka właśnie do Lasku zaprosił poznaną przygodnie Janinę L. z Sielca. Podczas „przechadzki” zginęło mu z kieszeni 330 złotych. Nim reforma Grabskiego wprowadziła złotego, Icek Cwajgenbaum, któremu przystawiono tu pistolet do czoła stracił 13 tysięcy marek polskich.</p>
<p>Nazwy Lasek Sosnowiecki używano jeszcze po II wojnie światowej. We wrześniu 1948 roku odbyła się w ratuszu narada pod przewodnictwem wiceprezydenta A.Lecha w sprawie planów zabudowy miasta. Jeden z punktów poświęcono tematowi zieleni.</p>
<p>„Obecny park Renardowski zostanie połączony z ogrodami należącymi do Zjednoczenia Przemysłu Dziewiarskiego. W ten sposób powstanie wielki zieleniec, który będzie nazwany Centralnym Parkiem Miejskim (wiemy, że nazwa się nie przyjęła, bo mowa o dzisiejszym Parku Sieleckim – red.). Ponadto tzw. Lasek Sosnowiecki znajdujący się przy ul. Prez. Bieruta po doprowadzeniu go do należytego porządku zamieniony zostanie na Ogródek Jordanowski, w którym dzieci nowo wybudowanej szkoły i przedszkola przy ul. Ostrogórskiej będą mogły uprawiać gry i zabawy w chwilach wolnych od nauki”. Na realizację tego planu dawano sobie wówczas… dwadzieścia pięć lat.</p>
<p>W późniejszych latach na terenie dawnego Lasku Sosnowieckiego zbudowano m.in. szpital miejski czy siedzibę biblioteki, a także nowe bloki. Najwięcej drzew zachowało się w ogródku przedszkola przy ul. Zegadłowicza. Może najstarsze z nich pamiętają jeszcze, co się tutaj znajdowało.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Pierwsze Święto Pracy w Sosnowcu</title>
		<link>https://kuriermiejski.com.pl/pierwsze-swieto-pracy-w-sosnowcu/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[redakcja]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 30 Apr 2025 06:04:59 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[Miasto]]></category>
		<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kuriermiejski.com.pl/?p=23104</guid>

					<description><![CDATA[Dziś pierwsze skojarzenie z początkiem maja to odpoczynek, grill czy wyjazdy za miasto. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu obowiązkowym punktem były pochody pierwszomajowe, które chociaż kojarzą się z czasami PRL to swoje korzenie mają jeszcze w końcówce XIX wieku, gdy ziemie polskie znajdowały się jeszcze pod zaborami. W Sosnowcu, pierwsze obchody 1 Maja, zorganizowali w 1898 [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Dziś pierwsze skojarzenie z początkiem maja to odpoczynek, grill czy wyjazdy za miasto. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu obowiązkowym punktem były pochody pierwszomajowe, które chociaż kojarzą się z czasami PRL to swoje korzenie mają jeszcze w końcówce XIX wieku, gdy ziemie polskie znajdowały się jeszcze pod zaborami. W Sosnowcu, pierwsze obchody 1 Maja, zorganizowali w 1898 roku robotnicy pod wodzą Tomasza Arciszewskiego. Gdy w 1950 roku Święto Pracy zostawało oficjalnie dniem wolnym od pracy, o jego pierwszym organizatorze w Zagłębiu nie mówiono już oficjalnie, bo był premierem emigracyjnego rządu w Londynie.</p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-medium wp-image-23105" src="https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/04/3_1_0_6_2727_81047-300x223.jpg" alt="" width="300" height="223" srcset="https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/04/3_1_0_6_2727_81047-300x223.jpg 300w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/04/3_1_0_6_2727_81047-1024x763.jpg 1024w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/04/3_1_0_6_2727_81047-768x572.jpg 768w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/04/3_1_0_6_2727_81047-1536x1144.jpg 1536w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/04/3_1_0_6_2727_81047-2048x1525.jpg 2048w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/04/3_1_0_6_2727_81047-750x559.jpg 750w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/04/3_1_0_6_2727_81047-1140x849.jpg 1140w" sizes="auto, (max-width: 300px) 100vw, 300px" /></p>
<p>&#8211; Towarzysz Arciszewski to dawny robotnik-tokarz z Huty Bankowej i Fitznera — jeden z wodzów nielegalnej PPS sprzed wojny, członek Wydziału Bojowego i późniejszego Pogotowia Bojowego. Człowiek zahartowany w bojach, postrach wszystkich stupajek carskich i szpicli, na którego głowę rząd carski wyznaczył wysoką nagrodę — 10,000 rubli. Tam, gdzie pojawił się towarzysz Arciszewski zaczynało się życie, kotłowało się. Klasa robotnicza czuła, że jest ktoś, kto czuwa nad jej potrzebami. Szpicli ogarniał paniczny strach — ginęli wśród huku bomb i kul browningowych – tak o Tomaszu Arciszewskim mówił w 1929 roku sosnowiecki działacz socjalistyczny Franciszek Kurek.</p>
<p>Dla zagłębiowskich pepeesowców Arciszewski był jedną z legend z początków socjalistycznego ruchu niepodległościowego jeszcze z czasów carskich. Nie był Zagłębiakiem, urodził się w 1877 roku pod Rawą Mazowiecką (ojciec, który zmarł gdy Arciszewski miał 11 lat był powstańcem styczniowym, a dziadek powstańcem listopadowym), potem pracował w Radomiu. Miał siedemnaście lat, gdy trafił do Sosnowca i podjął pracę w fabryce Fitznera-Gampera (późniejszy Fakop), gdzie docierają do niego idee socjalistyczne. Niedługo potem Arciszewski przenosi się do huty Katarzyna, a potem do zakładów na Niwce. Wszędzie organizuje strajki i zajmuje się działalności niepodległościową. Aż nadchodzi rok 1898. Wprowadzone przez II Międzynarodówkę na pamiątkę masakry robotników w Chicago Święto Pracy było już obchodzone na ziemiach polskich, ale jeszcze nie w Zagłębiu Dąbrowskim.</p>
<p>Do Sosnowca przyjechał z Warszawy Zbigniew Woszczyński. Arciszewski i Woszczyński na 1 maja 1898 roku wezwali robotników do przyjścia na Zgromadzenie Ludowe do Parku Sieleckiego. Tłum robotników nie mógł jednak wejść do parku, bo kordonem obstawili go powiadomieni uprzednio policjanci i żołnierze.</p>
<p>&#8211; Nie mogąc tam wejść, robotnicy uformowali pochód i ze śpiewem „Czerwonego“ ruszyli ulicami miasta na Pogoń w liczbie przeszło tysiąca osób. Na drzewach tego dnia zawieszono wiele czerwonych sztandarów z rewolucyjnemi napisami. Wspaniała ta manifestacja bardzo zaniepokoiła władze, zarządzono liczne aresztowania robotników, ale przeważnie na ślepo i bez żadnych dowodów – wspominali później uczestnicy pierwszych 1-majowych obchodów w Sosnowcu.</p>
<p>Wkrótce Tomasz Arciszewski musiał uciekać z Sosnowca za granicę. Wewnątrz PPS znalazł się prowokator współpracujący z carską policją. Aresztowano kilkanaście osób. Między innymi Woszczyńskiego skazano na cztery lata katorgi w Jakucku. Arciszewski wyjechał do Londynu i Bremy, ale już w 1900 roku powrócił do Zagłębia, gdzie razem z Józefem Mireckim, patronem jednej z sosnowieckich ulic, straconym osiem lat później w warszawskiej Cytadeli, miał odbudowywać sosnowiecką organizację PPS. Szybko jednak został aresztowany i osadzony w więzieniu. Kolejne lata to dalsza działalność niepodległościowa Arciszewskiego i kolejne pobyty w więzieniu. Zamachy, napady, przewożenie bibuły, strajki były dla niego codziennością.</p>
<p>Pewnego razu Arciszewski wyskoczył z środku nocy z mieszkania w koszuli nocnej, gdy zapukali do niego policjanci.</p>
<p>&#8211; Szybko zrywa się z łóżka i w samej tylko bieliźnie, z rewolwerem w ręku wyskakuje przez okno na podwórze, stąd zaś toruje sobie drogę na ulicę, ciągle strzelając do agentów Arciszewski chowa się jakiś czas w ruinach jakiegoś budynku fabrycznego, poczem boso i prawie nago udaje się pieszo w kierunku Będzina. Musi nieraz ukrywać się w rowach, by nie zwrócić na siebie uwagi nielicznych wprawdzie, ale bądź co bądź tu i ówdzie spotykanych przechodniów. Gdy Arciszewski znajduje się przed Będzinem, zaczyna już dnieć. Postanawia nie maszerować dalej, lecz wchodzi do jednego z bojowców, który mieszkał za miastem. Tu otrzymuje ubranie i buty, poczem udaje się do Ząbkowic, by ratować skład broni – wspominano.</p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-medium wp-image-23106" src="https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/04/tomasz-arciszewski-968x1536-1-189x300.jpg" alt="" width="189" height="300" srcset="https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/04/tomasz-arciszewski-968x1536-1-189x300.jpg 189w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/04/tomasz-arciszewski-968x1536-1-645x1024.jpg 645w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/04/tomasz-arciszewski-968x1536-1-768x1219.jpg 768w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/04/tomasz-arciszewski-968x1536-1-750x1190.jpg 750w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/04/tomasz-arciszewski-968x1536-1.jpg 968w" sizes="auto, (max-width: 189px) 100vw, 189px" /></p>
<p>Po odzyskaniu niepodległości Arciszewski był ministrem i posłem z okręgu sosnowieckiego. Przez całe dwudziestolecie międzywojenne był też przewodniczącym Robotniczego Towarzystwa Przyjaciół Dzieci. O jego zasługach z czasów carskich pamiętano w Sosnowcu. Od 1928 roku jest honorowym obywatelem naszego miasta.</p>
<p>Podczas II wojny światowej do 1944 roku Arciszewski przebywa w kraju, gdzie angażuje się w działalność konspiracyjnej PPS. Dwa tygodnie przed wybuchem powstania warszawskiego został przerzucony przez Kair do Londynu, gdzie został ministrem w rządzie Stanisława Mikołajczyka. Od listopada 1944 do lipca 1947 roku pełnił funkcję premiera. Krytycznie odnosił się do tworzącej się nowej władzy ludowej w Polsce i ingerencji weń ZSRR. Jako główny cel krytyki wzięła go na siebie krajowa propaganda komunistyczna. 5 lipca 1945 roku rząd 68-letniego wówczas Arciszewskiego stracił uznanie aliantów po powołaniu w Moskwie Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej. Arciszewski pozostał w Londynie angażując się w działalność emigracyjnych struktur politycznych. Nie był już premierem, gdy 26 kwietnia 1950 roku komunistyczny Sejm uchwalił ustawę ustanawiającą 1 Maja dniem wolnym od pracy. Tego samego 1 Maja, którego obchodów jako młody działacz socjalistyczny był pionierem. Tomasz Arciszewski zmarł w 1955 roku w Londynie i tam został pochowany.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>&#8222;Nowe&#8221; dzielnice Sosnowca</title>
		<link>https://kuriermiejski.com.pl/nowe-dzielnice-sosnowca/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[redakcja]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 03 Apr 2025 09:39:15 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<category><![CDATA[Miasto]]></category>
		<category><![CDATA[Ogólne]]></category>
		<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kuriermiejski.com.pl/?p=23013</guid>

					<description><![CDATA[W piątek 4 kwietnia Sosnowieckie Centrum Sztuki Zamek Sielecki zaprasza na wernisaż wystawy &#8222;Sosnowiec 1975. Nowe dzielnice&#8221; poświęconą 50. rocznicy przyłączenia do Sosnowca miast Zagórze, Klimontów i Kazimierz Górniczy (w składzie z Porąbką, Juliuszem, Ostrowami Górniczymi i Maczkami). O wystawie i o tym, jak Sosnowiec stał się dzisiejszym Sosnowcem rozmawiamy z Anną Urgacz-Szczęsną, kuratorką wystawy. [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>W piątek 4 kwietnia Sosnowieckie Centrum Sztuki Zamek Sielecki zaprasza na wernisaż wystawy &#8222;Sosnowiec 1975. Nowe dzielnice&#8221; poświęconą 50. rocznicy przyłączenia do Sosnowca miast Zagórze, Klimontów i Kazimierz Górniczy (w składzie z Porąbką, Juliuszem, Ostrowami Górniczymi i Maczkami). O wystawie i o tym, jak Sosnowiec stał się dzisiejszym Sosnowcem rozmawiamy z Anną Urgacz-Szczęsną, kuratorką wystawy.</p>
<p><strong><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-medium wp-image-23014" src="https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/04/859619df-afab-4f22-b08e-759690ae2ae6-300x200.jpg" alt="" width="300" height="200" srcset="https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/04/859619df-afab-4f22-b08e-759690ae2ae6-300x200.jpg 300w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/04/859619df-afab-4f22-b08e-759690ae2ae6-1024x683.jpg 1024w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/04/859619df-afab-4f22-b08e-759690ae2ae6-768x512.jpg 768w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/04/859619df-afab-4f22-b08e-759690ae2ae6-1536x1024.jpg 1536w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/04/859619df-afab-4f22-b08e-759690ae2ae6-750x500.jpg 750w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/04/859619df-afab-4f22-b08e-759690ae2ae6-1140x760.jpg 1140w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/04/859619df-afab-4f22-b08e-759690ae2ae6.jpg 2048w" sizes="auto, (max-width: 300px) 100vw, 300px" /></strong></p>
<p><strong>Rok 1975 to czas jednej z największych reform administracyjnych w historii Polski. W skali makro zamiast 17 województw – 49. W skali mikro – łączenie małych miast z większymi. Tak było w przypadku Sosnowca, który w połowie 1975 roku wchłonął trzy miasta: Zagórze, Klimontów i Kazimierz Górniczy, który dwa lata wcześniej wchłonął miasto Porąbka.</strong></p>
<p>Przyłączenie lub połączenie, bo takie sformułowania można też znaleźć w ówczesnej prasie, było następstwem właśnie tej reformy. Od 1 czerwca 1975 roku przyłączono do Sosnowca dotychczasowe miasta: Zagórze, Klimontów i Kazimierz Górniczy. Miasto podwoiło swoją powierzchnię z 41 do 92 kilometrów kwadratowych. Zwiększyła się też ludność ze 144 tysięcy do 195 tysięcy. A już dwa lata później miasto osiągnęło 200 tysięcy mieszkańców. To była bardzo duża zmiana na mapie i nie tylko.</p>
<p><strong>Dlaczego Zagórze, Klimontów i Kazimierz Górniczy zostały częścią właśnie Sosnowca? Ani mieszkańcy, ani lokalne władze chyba nie miały w tym zakresie wiele do powiedzenia.</strong></p>
<p>Właśnie chyba nie. Badając ten temat nie znalazłam odpowiedzi na pytanie, dlaczego te miasta przyłączono właśnie do Sosnowca. Właściwie Klimontów najbardziej naturalnie pasował do tego miasta, ale w przypadku Zagórza pewnie w grę wchodziła też Dąbrowa Górnicza. Zagórze, zresztą, do dzisiaj ciągnie do Dąbrowy, chociażby młodzi ludzie wybierają chętnie tamtejsze licea. Z Sosnowcem sprzed 1975 r. nie miał też wiele wspólnego Edward Gierek, który urodził się w Porąbce a mieszkał w Zagórzu. A trzeba przyznać, że plany przyłączenia Zagórza do Sosnowca lub Dąbrowy Górniczej były już w okresie międzywojennym. Pokazujemy to również na wystawie.</p>
<p><strong>Jak tę decyzję przyjęli zwykli mieszkańcy?</strong></p>
<p>Nie znalazłam bezpośrednich relacji mieszkańców. Jest bardzo dużo cytatów prasowych z tego okresu z tym, że prasa z tamtych lat, wiadomo, nie dopuszczała raczej głosów krytycznych, ale przedstawiamy to, co oficjalnie się wówczas ukazało. Innych oficjalnych kanałów informacyjnych wtedy przecież nie było, a dzisiejsze relacje z uwagi na upływ czasu nie byłyby wiarygodne. Liczę, że takie opinie mogą pojawić się w czasie wystawy.</p>
<p><strong><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-medium wp-image-23015" src="https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/04/fbf626ec-c46b-4e18-9eea-b50fb596e008-300x200.jpg" alt="" width="300" height="200" srcset="https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/04/fbf626ec-c46b-4e18-9eea-b50fb596e008-300x200.jpg 300w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/04/fbf626ec-c46b-4e18-9eea-b50fb596e008-1024x683.jpg 1024w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/04/fbf626ec-c46b-4e18-9eea-b50fb596e008-768x512.jpg 768w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/04/fbf626ec-c46b-4e18-9eea-b50fb596e008-1536x1025.jpg 1536w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/04/fbf626ec-c46b-4e18-9eea-b50fb596e008-750x500.jpg 750w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/04/fbf626ec-c46b-4e18-9eea-b50fb596e008-1140x760.jpg 1140w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/04/fbf626ec-c46b-4e18-9eea-b50fb596e008.jpg 2048w" sizes="auto, (max-width: 300px) 100vw, 300px" /></strong></p>
<p><strong>Te zmiany to zmiany w ujęciu geograficznym, demograficznym, ale też codziennym. Chociażby sprawy urzędowe mieszkańcy do tej pory załatwiali w Miejskich Radach Narodowych w Zagórzu, Klimontowie i Kazimierzu Górniczym, a teraz ze wszystkim musieli jechać do Sosnowca.</strong></p>
<p>Z jednej strony tak, ale z drugiej trzeba pamiętać, że te miasta należały do powiatu będzińskiego, który tak jak wszystkie powiaty został wtedy zlikwidowany, a jazda do Sosnowca była jednak mniejszym problemem niż do Będzina, w którym też pewne sprawy załatwiano. Stare władze zostały zlikwidowane. Mamy zdjęcia z pierwszej sesji Miejskiej Rady Narodowej w nowym Sosnowcu, która odbyła się w Kazimierzu Górniczym. Gospodarczo w Sosnowcu funkcjonowało od 1975 roku pięć kopalń bo do Milowic, Sosnowca i Niwki-Modrzejowa doszły duże kopalnie Kazimierz-Juliusz i Czerwone Zagłębie. Dla gospodarki miasta to był duży plus. Prasa rozpisywała się też o tym, że miasto zyskało mnóstwo terenów pod budownictwo mieszkaniowe. To czas, gdy w Zagórzu i Klimontowie powstają osiedla dla pracowników Huty Katowice, ale też w Kazimierzu Górniczym powstaje osiedle Wagowa. Miasto zyskało też dwa obiekty wypoczynkowe – ówczesny Park Leśna i Balaton.</p>
<p><strong>I paradoksalnie, Sosnowiec stał się wtedy miastem bardziej rolniczym, bo wtedy w dzisiejszych wschodnich dzielnicach tego rolnictwa było całkiem sporo.</strong></p>
<p>Zgadza się. Będzie to można też zobaczyć na wystawie. Dziennikarze pisali, że pewna grupa osób utrzymuje się z rolnictwa, chociaż dominowali oczywiście górnicy. Najdłużej taki charakter zachowały Porąbka i Ostrowy Górnicze.</p>
<p><strong><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-medium wp-image-23016" src="https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/04/9d799b14-0829-4ced-ab4a-15a3ea6da7cb-300x200.jpg" alt="" width="300" height="200" srcset="https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/04/9d799b14-0829-4ced-ab4a-15a3ea6da7cb-300x200.jpg 300w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/04/9d799b14-0829-4ced-ab4a-15a3ea6da7cb-1024x683.jpg 1024w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/04/9d799b14-0829-4ced-ab4a-15a3ea6da7cb-768x512.jpg 768w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/04/9d799b14-0829-4ced-ab4a-15a3ea6da7cb-1536x1024.jpg 1536w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/04/9d799b14-0829-4ced-ab4a-15a3ea6da7cb-750x500.jpg 750w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/04/9d799b14-0829-4ced-ab4a-15a3ea6da7cb-1140x760.jpg 1140w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/04/9d799b14-0829-4ced-ab4a-15a3ea6da7cb.jpg 1782w" sizes="auto, (max-width: 300px) 100vw, 300px" /></strong></p>
<p><strong>Zmiana nazw ulic w nowym dużym Sosnowcu to największy problem związany z przyłączeniami?</strong></p>
<p>Był to na pewno spory problem. Do zmiany zakwalifikowano 139 nazw ulic: 45 w Kazimierzu Górniczym, 37 w Klimontowie, 34 w Zagórzu i 23 w dotychczasowych granicach Sosnowca. Przyjęto zasadę, że tam gdzie ulica jest najdłuższa i mieszka przy niej najwięcej osób, to nazwa zostaje tak, żeby nie było, że zmiany następują tylko w przyłączonych dzielnicach. Nie zawsze sprawa była trafiona jak z ul. Kruczkowskiego, którą z uwagi na największą liczbę mieszkańców pozostawiono w centrum miasta, a w Kazimierzu Górniczym przemianowano na ul. Morcinka, a to z Kazimierzem Górniczym związany był przecież przed wojną Kruczkowski.</p>
<p><strong>Inna sprawa, że epilog do tej historii dopisała akcja dekomunizacyjna sprzed kilku lat.</strong></p>
<p>Tak. Dziś już takiej ulicy w Sosnowcu nie ma.</p>
<p><strong>Mentalnie mieszkańcy szybko przyjęli te zmiany? Wydaje się, że do dziś niektórzy jeszcze używają chociażby dawnych nazw tych ulic.</strong></p>
<p>Myślę, że przyjęli to do wiadomości, chociaż gdy rozmawiam z mieszkańcami Kazimierza Górniczego, to oni oczywiście uznają, że żyją na terenie Sosnowca, ale mówią nie, że mieszkają w Sosnowcu, tylko w Kazimierzu Górniczym. Inna sytuacja jest w nowej części Zagórza, bo gdy Zagórze przyłączano do Sosnowca, to wielu z nich jeszcze tam nie było. Oni przyjechali już w drugiej połowie lat siedemdziesiątych do Sosnowca. Ale w starych dzielnicach ta pamięć o dawnej samodzielności rzeczywiście jest.</p>
<p><strong>Po zmianie ustroju przyłączone w tym samym okresie Radzionków do Bytomia czy Wojkowice do Będzina usamodzielniły się. Jeszcze w czasach PRL Sławków przeforsował odłączenie od Dąbrowy Górniczej. W Sosnowcu nie było chyba takich separatystycznych tendencji?</strong></p>
<p>Nie słyszałam, żeby w którejś z przyłączonych wówczas dzielnic miało się coś takie dziać. Ale faktycznie, w wielu przypadkach tak było. Zmiany na mapie bywały bardzo różne.</p>
<p><strong>Co zobaczymy na wystawie?</strong></p>
<p>Przede wszystkim zdjęcia z tamtego czasu. To fotografie bardzo często po raz pierwszy publikowane. Pochodzą ze zbiorów Jana Bebłota, Elżbiety Markowiak, Mariana Podgórskiego (ze zbiorów Jarosława Sobaszka) czy państwa Jeleńskich. Nieocenioną pomocą był naczelny zagórzanista Artur Ptasiński. Będzie można się też zapoznać z historią rozwoju terytorialnego Sosnowca między 1902 a 1975 rokiem. Wystawa będzie czynna do 15 czerwca, z kolei w niedzielę 25 maja o godz. 16 zapraszam na oprowadzanie kuratorskie.</p>
<p><em><strong>TROCHĘ HISTORII</strong></em><br />
<em><strong>Zagórze przez wiele lat było siedzibą gminy, do której należał również Klimontów. W 1954 roku dotychczasową gminę podzielono na dwa osiedla, które w 1967 roku uzyskały prawa miejskie. Ostatnim przewodniczącym Prezydium MRN w Zagórzu był Józef Grad, a w Klimontowie – Bolesław Stoszek. Prezydium w Zagórzu mieściło się przy ówczesnej ulicy Armii Czerwonej 43 (budynek stał naprzeciw Technikum, dziś już nie istnieje), a w Klimontowie w dzisiejszym Ośrodku Interwencji Kryzysowej przy ul. Kraszewskiego 21. Kazimierz Górniczy do 1950 roku był częścią gminy olkusko-siewierskiej. W 1950 roku utworzono gminę Kazimierz, która w 1954 roku zyskała status osiedla. W 1967 roku osiedla Kazimierz Górniczy i Ostrowy Górnicze połączono w miasto Kazimierz Górniczy, które w 1973 roku wchłonęło miasto Porąbka. Ostatnim przewodniczącym Prezydium MRN w Kazimierzu Górniczym był Stefan Bigaj, a urząd mieścił się przy ul. Głównej 15</strong></em></p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Gorący górniczy marzec w Zagórzu i Klimontowie</title>
		<link>https://kuriermiejski.com.pl/goracy-gorniczy-marzec-w-zagorzu-i-klimontowie/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[redakcja]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 31 Mar 2025 07:45:21 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[Miasto]]></category>
		<category><![CDATA[Ogólne]]></category>
		<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kuriermiejski.com.pl/?p=22989</guid>

					<description><![CDATA[Ogólnoświatowy kryzys przełomu lat dwudziestych i trzydziestych dał się we znaki również mieszkańcom Zagłębia Dąbrowskiego. Gazety z tego okresu pełne są informacji o redukcjach zatrudnienia w kopalniach, hutach i innych zakładach. A brak zatrudnienia to bieda i głód. Dlatego często zdesperowani pracownicy organizują strajki w obronie miejsc pracy. Jeden z największych odbył się w marcu [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Ogólnoświatowy kryzys przełomu lat dwudziestych i trzydziestych dał się we znaki również mieszkańcom Zagłębia Dąbrowskiego. Gazety z tego okresu pełne są informacji o redukcjach zatrudnienia w kopalniach, hutach i innych zakładach. A brak zatrudnienia to bieda i głód. Dlatego często zdesperowani pracownicy organizują strajki w obronie miejsc pracy. Jeden z największych odbył się w marcu w kopalniach w Zagórzu i Klimontowie. Głośno było o nim w całej Polsce.</p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-medium wp-image-22990" src="https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/03/Kopalnia_Mortimer_Coal_Mine_in_Zagorze_Sosnowiec_Poland-300x191.jpg" alt="" width="300" height="191" srcset="https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/03/Kopalnia_Mortimer_Coal_Mine_in_Zagorze_Sosnowiec_Poland-300x191.jpg 300w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/03/Kopalnia_Mortimer_Coal_Mine_in_Zagorze_Sosnowiec_Poland.jpg 640w" sizes="auto, (max-width: 300px) 100vw, 300px" /></p>
<p>Na początku marca 1933 roku z czołówek gazet nie schodziły przede wszystkim informacje o podpaleniu pod koniec lutego Reichstagu w Berlinie, co doprowadziło do przekształcenia Republiki Weimarskiej w totalitarną III Rzeszę. Cała Polska żyła też słynnym procesem Gorgonowej, a wszyscy szykowali się do otwarcia Magistrali Węglowej z Herbów Nowych do Gdyni a ówczesny Teatr Polski (dziś Zagłębia) kończył wystawianie sztuki Rasputin z dyrektorem Romanem Tańskim w roli tytułowej. Nie o teatrze myśleli wówczas jednak zagłębiowscy górnicy. We wszystkich kopalniach zorganizowano bowiem ostrzegawczy strajk protestacyjny przeciwko zapowiedzianej od 15 marca obniżce płac o 15 procent. Mało tego, Towarzystwo Sosnowieckie planowało zatopić całkowicie kopalnię Klimontów i unieruchomić na dłuższy czas kopalnię Mortimer w Zagórzu. Na protest zareagowały władze w Warszawie i w Ministerstwie Opieki Społecznej zorganizowały spotkanie w sprawie sytuacji w Zagłębiu. Nic to jednak nie dało, bo 9 marca we wszystkich kopalniach Zagłębia wywieszono obwieszczenia informujące górników o obniżce poborów. Nietrudno zgadnąć, jak zareagowali na tę informację.</p>
<p>14 marca 1933 roku na kopalni Klimontów pojawiło się kolejne ogłoszenie. Jej właściciel obwieszczał, że wymawia natychmiast pracę wszystkim, a kopalnia zostanie zatopiona. Górnicy natychmiast rozpoczęli strajk. 700 górników odmówiło wyjazdu na powierzchnię i pozostało na dole. Terenu kopalni zaczęli strzec policjanci. Szybko przy zakładzie zebrał się też tłum matek, żon i córek górników, które przyniosły dla nich ubrania i jedzenie. Delegacja kobiet wybrała się też do inspektora pracy w Sosnowcu, ale nic się nie dowiedziała. Sytuacja górników była trudna, bowiem nie przysługiwała im nawet odprawa. Zgodnie z ówczesnymi przepisami, aby je otrzymać trzeba było w ubiegłym roku przepracować minimum 156 dniówek. Z powodu kryzysu klimontowscy górnicy przerobili ich tylko 126.</p>
<p>Wieczorem tego dnia do strajku przyłączyła się druga przeznaczona przez właścicieli do zamknięcia kopalnia – Mortimer. Tu protestowało 400 górników. Strajkujący wydali odezwę z prośbą o pomoc. „Robotnicy i Górnicy całego Zagłębia! Zwracamy się do Was z podziemi i prosimy Was o poparcie nas i naszych rodzin, gdyż my walczymy o dobro nasze i wasze. Walka z kapitałem jest ciężka i to co nam zrobili, to jutro innych spotkać może. Dlatego wzywamy cię do poparcia nas duchowo. Chcemy być do zwycięstwa i nie przestrasza nas to, że już czterech nieprzytomnych braci naszych wyciągnięto na powierzchnię” – napisali.</p>
<p>Mimo upływu kolejnych dni, sytuacja nie zmieniała się. Górnicy na dole, kobiety przed kopalnią i właściciele zakładów w swoich biurach. Ci ostatni nie zezwolili na zjazd na dół proboszczów z Zagórza i Porąbki, który mieli odprawić nabożeństwo dla górników. Mszę odprawiono ostatecznie w kościele św. Joachima w Zagórzu. Podczas modlitwy zemdlało siedem kobiet. Z górnikami z Klimontowa i Mortimera zsolidaryzowali się również górnicy z kopalń Saturn, Czeladź i Kazimierz, który również podjęli strajk. Pewne odprężenie przyniosła dopiero decyzja o cofnięciu obniżki płac. Strajkujący nie zdecydowali się jednak przerwać strajku, bo nadal realną była groźba o zatopieniu kopalń.</p>
<p>&#8211; Na kopalni Klimontów robotnicy zgrupowani są na podszybiu, tam śpią na rozłożonych deskach. Co pewien czas zjeżdża na dół klatka, dowożąca im żywność, dostarczaną w koszykach przez rodziny. Przebywającym w podziemiach oprócz pożywienia dostarczane są gazety i książki. Poza czytaniem pism, grają w domino, warcaby itp. Na podszybiu jest dostateczna ilość powietrza i światła elektrycznego. Woda świeża dowożona jest przez strajkujących z dołu kopalni. Woda ta zdatna jest do picia. Dla rozprostowania kości, po niezbyt wygodnie przesypianych nocach, bo na deskach lub na podłodze betonowej, robotnicy urządzają grupowe spacery w głąb chodników. Robotnikami, którzy nie mają rodzin na Klimontowie opiekuje się komitet pomocy strajkującym – relacjonował Kurier Zachodni. Iskra.</p>
<p>W końcu 21 marca do Zagłębia przyjechał wojewoda kielecki Jerzy Paciorkowski. Najpierw spotkał się z kierownictwem Towarzystwa Sosnowieckiego, a potem z delegacją strajkujących górników. W oświadczeniu dla prasy stwierdził, że kwestia zatopienia nie jest jeszcze przesądzona. Zapowiedział także wsparcie finansowe dla górników, którzy stracą pracę. Tymczasem o proteście wiedziała już cała okolica i wspierała protest. Dzień wcześniej do Klimontowa przywieziono furę chleba, furę kiszki i całą masę innej żywności, którą rozdzielono między strajkujących i ich rodziny. Jak pisał Express Zagłębia, protest przyciągnął też do Klimontowa agitatorów komunistycznych, których sprawnie wyłapała policja. Mimo deklaracji wojewody górnicy zdecydowali się jednak nie przerywać protestu, a delegaci Szymanek z Klimontowa i Śledź z Mortimera wyjechali do Warszawy na spotkanie z ministrem opieki społecznej gen. Stefanem Hubickim, swoją drogą szwagrem wojewody Paciorkowskiego. Nie dowiedzieli się niczego nowego, więc zdecydowali się przystąpić do pertraktacji na temat zmiany przepisów dotyczących wypłacania zasiłków z kasy brackiej. Ostatecznie 24 marca górnicy obu kopalń wyjechali na powierzchnię.</p>
<p>Robotnikom udało się wywalczyć wypłatę 13-tygodniowego zasiłku z Funduszu Bezrobocia i trzymiesięczny deputat węglowy. Nadal mogli też zajmować mieszkania kopalniane i uprawiać warzywa w ogródkach na kopalnianych gruntach. Mieli również otrzymać pieniądze z Kasy Brackiej, ale dopiero po uregulowaniu spraw jej regulaminu. Towarzystwo Sosnowieckie powiadomiło rząd, że kopalnia Klimontów nie będzie zatopiona, a część zakładów ma zostać jedynie unieruchomiona. Nie okazało się to prawdą, bo oba zakłady kilka tygodni później zatopiono.</p>
<p>Obie kopalnie uruchomili w czasie okupacji Niemcy nadając im nazwę Bismarck. Krótko po wojnie, do 1950 roku działały razem jako KWK Klimontów-Mortimer, ale szybko ponownie je rozdzielono, jak się okazało na 24 lata. Sporo działo się w tym czasie w Zagórzu, bo do kopalni Mortimer dołączono budowaną kopalnię Porąbka z szybem Jadwiga należącym kiedyś do kopalni Klimontów II. Od 1958 roku zakład działał jako KWK Mortimer-Porąbka. Starą część zlikwidowano na przełomie lat 60. i 70 i ulokowano tam m.in. Fabrykę Silników Elektrycznych Małej Mocy Silma. W 1974 roku oba zakłady połączono w jedną KWK Czerwone Zagłębie, która po zmianie ustroju przyjęła nazwę Porąbka-Klimontów. Ruch III Klimontów zlikwidowano jako pierwszy. Już w 1993 roku zasypano szyby Jan i Władysław, w którym – tu ciekawostka – do samego końca działała parowa maszyna wyciągowa, a dwa lata później szyb Mariusz. 31 grudnia 1998 roku na powierzchnię wyjechała ostatnia zagórsko-klimontowska tona węgla, a górnictwo w tych mających długą historię wsiach, a dziś dzielnicach Sosnowca przeszło do historii.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>150 lat Schoenów w Sosnowcu na wystawie w Muzeum</title>
		<link>https://kuriermiejski.com.pl/150-lat-schoenow-w-sosnowcu-na-wystawie-w-muzeum/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[redakcja]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 26 Feb 2025 11:55:20 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[Miasto]]></category>
		<category><![CDATA[Ogólne]]></category>
		<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kuriermiejski.com.pl/?p=22862</guid>

					<description><![CDATA[150 lat mija w tym roku od przybycia na teren dzisiejszego Sosnowca rodziny Schoenów. Fabrykanci z branży włókienniczej na stałe wpisali się w historię miasta i choć rodzina wyjechała z miasta tuż przed końcem II wojnie światowej, to do dziś nie brakuje śladów ich życia i działalności. O Schoenach w Sosnowcu opowiada Agata Muszyńska z [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>150 lat mija w tym roku od przybycia na teren dzisiejszego Sosnowca rodziny Schoenów. Fabrykanci z branży włókienniczej na stałe wpisali się w historię miasta i choć rodzina wyjechała z miasta tuż przed końcem II wojnie światowej, to do dziś nie brakuje śladów ich życia i działalności. O Schoenach w Sosnowcu opowiada Agata Muszyńska z Pałacu Schoena Muzeum w Sosnowcu</p>
<p><strong><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-medium wp-image-22863" src="https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/02/archiwum_MG_9656_003-300x165.jpg" alt="" width="300" height="165" srcset="https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/02/archiwum_MG_9656_003-300x165.jpg 300w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/02/archiwum_MG_9656_003-1024x563.jpg 1024w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/02/archiwum_MG_9656_003-768x423.jpg 768w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/02/archiwum_MG_9656_003-1536x845.jpg 1536w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/02/archiwum_MG_9656_003-2048x1127.jpg 2048w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/02/archiwum_MG_9656_003-750x413.jpg 750w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/02/archiwum_MG_9656_003-1140x627.jpg 1140w" sizes="auto, (max-width: 300px) 100vw, 300px" /></strong></p>
<p>fot. zbioru Pałacu Schoena Muzeum w Sosnowcu</p>
<p><strong>„To po prostu stacja kolejowa z niewielką liczbą mieszkańców” – tak o pierwszym spotkanie z Sosnowcem pisała w swych wspomnieniach Fanny Schoen-Lamprecht. Schoenowie przyjeżdżając 150 lat temu do Sosnowca wiedzieli, że zagoszczą tu na dłużej, a ich losy splotą się z losami miasta, czy był to jednak przystanek na mapie ich interesów?</strong></p>
<p>Pierwszy rekonesans Schoenów po okolicach Sosnowca miał miejsce na początku lat 70. XIX wieku. W 1875 roku Franz Schoen kupił w Sosnowcu grunt, stąd właśnie 150. rocznica przybycia tej rodziny do miasta. Dwa lata później wybuchła wojna celna między Rosją a Prusami. Rosjanie nałożyli bardzo wysokie cła na towary importowane z Niemiec. Efekt był taki, że przestała się opłacać sprzedaż na chłonny rynek rosyjski towarów zza granicy. Schoenowie potrzebowali więc miejsca, aby swoją fabrykę ulokować na terenie Rosji. Było dla nich za daleko, aby dalej mieszkać w Saksonii, a pracować tutaj. Wiadomym było więc, że będą tu na stałe, a przynajmniej przez większość życia. Fanny Lamprecht miało tutaj wcale nie być. Z jej braci Franz miał żonę, ale Ernst był i pozostał do końca życia starym kawalerem. Siostrę wysłano więc, aby urządziła mu dom i zatrudniła służbę. Fanny zakochała się jednak w Paulu Lamprechcie, który w Sosnowcu wybudował papiernię, wyszła za niego za mąż i zakotwiczyła w mieście, chociaż przez całe życie (zmarła w 1946 r. w Sosnowcu – red.) się z nim nie utożsamiała. Wynikało to z niemieckiej i protestanckiej tożsamości, w której została wychowana. Zawsze uważała, że w Saksonii było lepiej. Nie miała też dobrego zdania o polskich robotnikach, chociaż uważała ich za pracowitych.</p>
<p><strong>Co wiemy o Schoenach z okresu sprzed przyjazdu do Sosnowca?</strong></p>
<p>Pochodzili z Werdau w Saksonii. Już w I połowie XIX wieku wyrośli na znaczących przedsiębiorców. Christian Gotlieb Schoen był pierwszym, który tak mocno rozwinął rodzinny majątek. Jego wnuki, m.in. Fanny, Franz i Ernst, ale też Bruno czy Robert rozpierzchli się po świecie, bo oprócz Werdau i Sosnowca, mieli też interesy w Zwickau i Moskwie. Działali praktycznie w całej Europie Środkowo-Wschodniej. W Werdau Schoenowie byli rodziną szanowaną i zamożną. Gdy interesy w Sosnowcu nie szły, to stamtąd zawsze płynął zastrzyk finansowy.</p>
<p><strong>Gdy Franz i Ernst przyjeżdżają do Sosnowca nie ma fabryk, nie ma też pałaców. Jak wyglądał ich początek?</strong></p>
<p>Gdy powstała fabryka przy dzisiejszej ul. Chemicznej, to teren ten był określany jako Pustkowie Środulka. Tu naprawdę nie było nic. Była linia kolejowa i niewiele więcej, bo Sosnowiec nie był jeszcze miastem. W przyznaniu praw miejskich w 1902 roku, Schoenowie mieli zresztą swój udział. Na początku zamieszkali w zwykłych, mało reprezentacyjnym budynku. Racjonalnie gospodarowali pieniędzmi. Wiedzieli, że najpierw muszą zbudować coś, co przyniesie im dochód, a dopiero potem budować pałace. Najpierw 1879 roku powstała fabryka w Sielcu, a potem w 1886 roku ta na Środulce – późniejszy Intertex. Pałace to historia dopiero z przełomu XIX i XX wieku.</p>
<p><strong>W XIX wieku w Sosnowcu swoje włókiennicze imperium rozwijała również rodzina Dietlów. Dietlowie i Schoenowie rywalizowali czy jednak lubili i przyjaźnili?</strong></p>
<p>Nie było między nimi rywalizacji. Dzisiaj mamy zakazane kartele, ale wtedy nie było problemem, aby takie tworzyć i dzielić rynek. Jedni nie przeszkadzali drugim tym bardziej, że ich fabryki produkowały różny rodzaj przędzy. Trzymali się też razem ze względów kulturowych i religijnych. Wspólnie zakładali szkoły, spotykali się na balach i rautach. Nic nie wiemy o żadnych niesnaskach. Obie rodziny zmagały się z tymi samymi problemami. Dla obu rosły te same wymagania władz carskich, bo by prowadzić tu interesy, najpierw trzeba było przyjąć obywatelstwo rosyjskie, a potem zdawać egzaminy z języka rosyjskiego.</p>
<p><strong>W „Ziemii obiecanej” stary Miller, którego w filmie zagrał Franciszek Pieczka, mieszka w prostej chałupie, ale obok stoi wspaniały, ale pusty pałac. „Wszyscy budują pałace, to ja też. Ludzie mają wiedzieć, że Miller ma pieniądze i ma pałace” – mówi. I Dietlowie, i Schenowie wybudowali je przy torach kolejowych, żeby z pociągów można było podziwiać ich bogactwo, ale czy pałace nie były dla nich jak dla Millera formą rywalizacji?</strong></p>
<p>Pałace były oczywiście elementem prestiżu, ale nie mamy informacji o tym, żeby toczyła się jakaś dotycząca ich rywalizacja. Historia Pałacu Ernsta Schoena, w którym dziś mieści się muzeum, sięga lat 90. XIX wieku, ale ostatecznie prace zakończyły się później, bo był jeszcze wykańczany i wyposażany. Mamy rachunki z Łodzi i Wrocławia, gdzie kupowano całe umeblowanie. W 1903 roku był już gotowy pałac w Sielcu, późniejszy sąd. Architektem pałacu  na Środulce był prawdopodobnie Karl Grosser, ale nie jest to do końca potwierdzone. Niedługo potem – w 1905 roku &#8211; powstał Pałac Wilhelma, który w zasadzie jest willą, a dziś w rękach prywatnych. Pałac w Sielcu był w posiadaniu rodziny najkrócej, bo już w latach 20. XX wieku został sprzedany władzom miejskim na potrzeby sądu.</p>
<p><strong>Przełom XIX i XX wieku to czas, gdzie z jednej strony robotnicy zaczynają upominać się o lepsze warunku pracy i życia, z drugiej – nowe oblicze przyjmuje walka Polaków o odzyskanie niepodległości. Jak Schoenowie odnosili się do spraw polskich?</strong></p>
<p>Pierwsze pokolenie Schoenów, w tym Fanny Lamprecht, w ogóle nie zauważa walki o niepodległość. Odnotowuje wystąpienia robotników, w tym rewolucję 1905 roku, ale tylko aspekt ekonomiczny i jest zdziwiona, o co tym robotnikom tak naprawdę chodzi. Ich dążenia Polaków nie dotyczą, bo oni ponosząc wysokie opłaty, przejeżdżają przez most w Modrzejowie do Mysłowic, żeby poczytać niemieckie gazety. Czują się Niemcami i mają swoją Saksonię. Wszystko to jest dla nich niezrozumiałe. Natomiast kolejne pokolenia zaczynają się polonizować. Mają polskich znajomych i kolegów. Niemieckiego uczą się w domu, rosyjskiego w szkole, a polskiego w fabryce, bo muszą się przecież porozumieć z robotnikami. Wchodzą też z Polkami i Polakami w koligacje małżeńskie. Warto dodać, że przykrym wydarzeniem dla rodziny była śmierć Oskara Schoena, który został zastrzelony w czasie wydarzeń rewolucji 1905 roku.</p>
<p><strong>Przychodzi rok 1918. Polska odzyskuje niepodległość. Zmienia się wiele w sensie politycznym, ale i ekonomicznym, bo Schoenowie tracą dotychczasowe chłonne rynki zbytu w Rosji.</strong></p>
<p>Już I wojna światowa spowodowała problemy w tym zakresie. Franz zmarł w 1918 roku, a Ernst w 1919 roku, więc w nowej sytuacji główną rolę grali już syn Brunona Wilhelm Schoen z żoną Elzą. Był postacią bardzo szanowaną w społeczeństwie. Bardzo dobrze odnosił się do Polaków i był lojalny wobec polskich władz. Okres międzywojenny to też kryzys gospodarczy lat 30., który nie pozostał bez wpływy na interesy rodziny. Zmieniła się też struktura, bo Dom Handlowy C.G.Schoen zastąpiła spółka akcyjna, w wszystko w celu optymalizacji majątkowej. W czasie II wojny światowej Schoenowie pomagali Polakom i Żydom. Zostali też przez Niemców wpisani na volkslistę, bo Niemcy uważali, w Rejencji Katowickiej, do której włączono też Zagłębie, nie ma Polaków, tylko spolonizowany żywioł niemiecki. Znalezienie się poza Volkslistą oznaczało wyrok śmierci. Po wojnie poszczególni członkowie rodziny zostali zrehabilitowani. Zachowały się dokumenty i relacje z tego okresu.</p>
<p><strong>Rok 1945 to koniec Schoenów w Sosnowcu. Z jednej strony nie spodziewali się chyba, że pobyt ich rodziny w mieście całkowicie się skończy, z drugiej jako inteligentni ludzie spodziewali się chyba, co może im przynieść wkroczenie tu Armii Czerwonej.</strong></p>
<p>Zmiany dotyczyły wszystkich obywateli, a przemysłowców i posiadaczy majątków zwłaszcza. Sytuacja była trudna, bo dla Rosjan Schoenowie byli Niemcami, dla Niemców – Rosjanami, a dla nowych polskich władz jednocześnie burżuazyjnymi przemysłowcami i zaborcami. Schoenów nie było już tutaj w styczniu 1945 roku. Wyjechali wcześniej uciekając w popłochu. Ich majątek został znacjonalizowany. W 1946 roku weszli tutaj urzędnicy i spisali cały majątek. Ten spis zachował się i zachował do tej pory. Rodzina, tak jak rodziny innych przemysłowców, przez wiele lat po wojnie miała nadzieję na zwrot majątku, ale do tego nigdy nie doszło. Większość Schoenów ułożyła sobie życie na zachodzie, część została w Polsce. Potomkowie Schoenów żyją dziś w Warszawie, a potomkowie bezpośrednio Wilhelma Schoena w Portugalii, Brazylii i Meksyku. Mamy z nimi kontakt. Same pałace na Środulce (ten na Sielcu cały czas mieścił sąd) po wojnie pełniły różne funkcje – był tutaj żłobek, przedszkole, włókiennicza zawodówka, klub studencki Zameczek i mieszkania robotnicze. Dopiero w latach 80. postanowiono zorganizować tu muzeum. Początkowo miał tu być Muzeum Ruchu Robotniczego. Prawie nic już wtedy nie zostało z majątku Schoenów. Do dziś nie zachowało się nic poza biurkiem i żardinierą na donicę. Mamy tylko kilka oryginalnych zdjęć Schoenów, większość mogli zabrać ze sobą podczas wyjazdu. Dobrze, że zachowała się elewacja i monodram S na jednej z baszt, a także witraże.</p>
<p><strong>150-lecie przyjazdu Schoenów do Sosnowca to przyczyna wystawy, którą przygotowujecie. Kiedy wernisaż?</strong></p>
<p>Wystawa zostanie otwarta 8 maja, będzie czynna do 3 sierpnia. Będzie można ją także zobaczyć podczas Nocy Muzeów. Pokażemy sporo dokumentów i listów rodzinnych, planów fabryk i pałaców, zarówno z naszch zbiorów, jak i Archiwów Państwowych, głównie w Łodzi i Katowicach.. Chcemy skupić się nie tylko na samych Schoenach, ale i na tym, jaki mieli wpływ na miasto i jego mieszkańców. Swoje miejsce na wystawie znajdą też robotnicy i służba pałacowa, pokażemy też ciąg produkcyjny w przędzalni i zrekonstruowane pomieszczenia pałacowe. Ważnym elementem wystawy będzie możliwość odsłuchania wspomnień zarówno samych potomków Schoenów, jak i mieszkańców Sosnowca, którzy pamiętają tę rodzinę lub w ich rodzinach zachowały się jakieś wspomnienia. Mamy już grupę takich osób, ale jeśli ktoś z sosnowiczan chciałby się jeszcze takimi wspomnieniami podzielić to zapraszamy do kontaktu pod numerem telefonu 32 363 45 17 lub mejlem <a href="mailto:historia@muzeum.org.pl">historia@muzeum.org.pl</a></p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>120 lat od strzałów pod Katarzyną</title>
		<link>https://kuriermiejski.com.pl/120-lat-od-strzalow-pod-katarzyna/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[redakcja]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 07 Feb 2025 12:45:41 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<category><![CDATA[Miasto]]></category>
		<category><![CDATA[Ogólne]]></category>
		<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kuriermiejski.com.pl/?p=22828</guid>

					<description><![CDATA[Huta Katarzyna zatrudnia obecnie 1.900 robotników i 90-ciu oficjalistów włącznie z majstrami. Cyfra ogólna za rok zeszły produkcji sprzedanej t. j. blachy grubej i cienkiej, żelaza walcowanego różnych wymiarów t. z. handlowego i profilowego, rur walcowanych, śrub i nitów wreszcie części lanych żelaznych wynosi razem pudów 2,165,000. Pełnomocnikiem Towarzystwa Akcyjnego i Dyrektorem dla Huty Katarzyna [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Huta Katarzyna zatrudnia obecnie 1.900 robotników i 90-ciu oficjalistów włącznie z majstrami. Cyfra ogólna za rok zeszły produkcji sprzedanej t. j. blachy grubej i cienkiej, żelaza walcowanego różnych wymiarów t. z. handlowego i profilowego, rur walcowanych, śrub i nitów wreszcie części lanych żelaznych wynosi razem pudów 2,165,000. Pełnomocnikiem Towarzystwa Akcyjnego i Dyrektorem dla Huty Katarzyna jest p. Skawiński, zastępcą zaś jego p. Juljan Grabiański – pisał o sosnowieckim zakładzie w 1902 roku Przemysłowo-Handlowy Kurier Sosnowiecki. Nikt nie wiedział wówczas, że trzy lata później zakład stanie się miejscem robotniczej masakry, która na stałe zapisze się w historii i tożsamości Zagłębia Dąbrowskiego.</p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-medium wp-image-22829" src="https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/02/20250204_145724-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" srcset="https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/02/20250204_145724-300x225.jpg 300w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/02/20250204_145724-1024x768.jpg 1024w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/02/20250204_145724-768x576.jpg 768w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/02/20250204_145724-1536x1152.jpg 1536w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/02/20250204_145724-2048x1536.jpg 2048w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/02/20250204_145724-750x563.jpg 750w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/02/20250204_145724-1140x855.jpg 1140w" sizes="auto, (max-width: 300px) 100vw, 300px" /></p>
<p>Początki Huty Katarzyna sięgają 1881 roku. W ciągu ponad dwudziestu lat, które dzielą początek jej dziejów do masakry z czasów rewolucji 1905 roku, stała się jednym z największych i najważniejszych zakładów przemysłowych na terenie dzisiejszego Sosnowca. Sytuacja większości zwykłych robotników – nie tylko z Katarzyny – była jednak nie do pozazdroszczenia. Trudne warunki materialne, kilkunastogodzinna praca, a na terenie Królestwa Polskiego również silna rusyfikacja powodowały, że wielu robotników angażowało się w walkę o wyzwolenie społeczne i narodowe. Nie dotyczyło to tylko robotników z Sosnowca i Zagłębia Dąbrowskiego, bo<br />
na początku 1905 roku wrzało we wszystkich ośrodkach przemysłowych Królestwa Polskiego i Rosji. 9/22 stycznia prawosławny duchowny Gieorgij Gapon poprowadził przez Petersburg pokojową manifestację robotniczą. Towarzyszyły im nie tylko czerwone sztandary, ale też ikony i prawosławne chorągwie. Zamiast spotkania z carem Mikołajem II na protestujących czekało jednak wojsko, które strzałami rozpędziło pochód. Oficjalnie zginęło 130 osób, a około 300 zostało rannych. Wydarzenia, które do historii przeszły jako krwawa niedziela, dolały tylko oliwy do ognia robotniczej frustracji.</p>
<p>1 lutego 1905 roku rozpoczął się strajk w fabryce Fitznera i Gampera (późniejszy Fakop). Po kilkudziesięciu godzinach strajkowały już praktycznie wszystkie zakłady w całym Zagłębiu. 5 lutego delegacje robotnicze<br />
spotkały się na wiecu na placu szkoły realnej przy dzisiejszej ulicy Żeromskiego. Domagano się m.in. wprowadzenia ośmiogodzinnego dnia pracy, robót publicznych dla bezrobotnych, podwyżki płacy minimalnej do 1 rubla i 50 kopiejek, ubezpieczenia na starość i zniesienia rewizji osobistych przy wyjściu z fabryki. Podczas wiecu postanowiono pójść pochodem na dworzec, by zablokować ruch kolejowy. Tam na protestujących czekali już kozacy, którzy zagrodzili im drogę. Po mediacjach nie doszło do konfrontacji.</p>
<p>Jak pisze Stanisław Andrzej Radek, manifestanci udali się także pod kościół, gdzie odśpiewali pieśń „Serdeczna Matko” i zażądali od ówczesnego proboszcza, by odwołał swoje negatywne słowa dotyczące socjalistów, które poprzedniej niedzieli wygłosił z ambony. S.A. Radek pisze też o ciekawym epizodzie, gdy jeden z robotniczych pochodów napotkał grupę esdeków – działaczy SDKPiL, których w czasach PRL-u przed stawiano jako współtwórców wydarzeń 1905 r. „Rozwinięto sztandar ze złotemi literami na długiej tyczce i z grupy otaczającej sztandar, całą drogą wznosiły się okrzyki: Niech żyje jedyna robotnicza partja S. D. K. P. i L.! Wywołało to ogólne zdziwienie, że jest taka partja i że jest „jedyną” – czytamy w pracy „Rewolucja w Zagłębiu Dąbrowskim 1894-<br />
1905-1914” wydanej w 1929 roku w Sosnowcu.</p>
<p>Władze rosyjskie bały się robotników i rozwoju sytuacji i ściągały wojsko z całej okolicy. 7 lutego w Sosnowcu stacjonowało już 12 tysięcy żołnierzy. Do kulminacji wydarzeń doszło w czwartek 9 lutego. Jeden z kolejnych wieców odbywał się w kopalni Hrabia Renard (późniejsza KWK Sosnowiec). Robotnicy uchwalili przedłużenie strajku. Pojawiła się pogłoska, że w pobliskiej hucie Katarzyna pracuje więcej robotników niż potrzebnych jest do utrzymania ruchu pieców. Strajkujący wcześniej sami z własnej woli wyznaczyli osoby do czuwania, aby nie doszło do ich wygaszenia. Dyrekcja huty zmusiła jednak do pracy dodatkowych pracowników. Wzburzony tłum ruszył na Katarzynę. Nie wiedzieli, że w środku znajduje się wojsko wezwane przez dyrektora huty Skawińskiego. Co ciekawe, oddziałem dowodził polski renegat kapitan Antoniewicz. Rosyjscy żołnierze znajdowali się nie tylko za bramą huty, ale też na pobliskich hałdach. Gdy padły strzały, wybuchła panika. Robotnicy z pierwszych szeregów padli martwi, tłum zaczął uciekać i wzajemnie się tratować. Zginęło około 47 osób (w zależności od źródła), rannych zostało około 150. Strajk zakończył się na początku marca. Zmusiła do tego robotników zwykła nędza.</p>
<p>Pod hutą Katarzyna zginęli: Antoni Frankiewicz, Franciszek Indyka, Wincenty Kot, Jan Kwie cień, Jakub Michałowski, Wincenty Perzyński, Mateusz Kreks, Bolesław Kocyan, Antoni Gołyś, Piotr Nowakowski, Andrzej Noga, Wincenty Cichopek, Andrzej Sokołowski, Antoni Ściniarski, Jan Szreniawski, Wojciech Nawrot, Piotr Pieniążek (wszyscy to górnicy kopalni Renard), Andrzej Stoksik, Szczepan Kumor, Ludwik Dziubiński (górnicy kopal ni Piaski), Roman Rodasik (z walcowni Milowice), Stefan Czechowski, Błażej Sosur (huta Katarzyna), Antoni Głowacki (fabryka Huldczyńskiego), Ludwik Szpałek, Jan Kozieł, Leon Brudziński (fabryka Fitznera i Gampera), Wincenty Połys z kop. Niwka, Aleksander Wieczorek i Stefan Jędryczka z fabryki Schoena na Ostrej Górce, Franciszek Domański z huty cynku oraz uczeń szkoły realnej Aleksander Malewicz.</p>
<p>W szpitalach jako ranni zmarli: Aleksy Marud (szklarnia Szlezyngera), Piotr Popiołek, Antoni Sołtysik, Władysław Kreks, Franciszek Jarosz, Rudolf Hailer (wszyscy kop. Renard), Piotr Potasiński, Aleksander Grządzielski (walcownia Milowice), Antoni Wnukowski (ślusarz z fabryki Bieleckiego), Jan Kowolik z Radochy, Jan Makowski z kop. Flora<br />
w Gołonogu, Józef Śliwa i Franciszek Płocha z fabryki Huldczyńskiego.</p>
<p>Kim były ofiary? Młodymi chłopakami, którzy chcieli zmienić los swój, swoich rodzin i swojego kraju. Antoni Sołtysik miał tylko 19 lat, Antoni Frankiewicz – zaledwie 23. Franciszek Indyka, którego zwłoki znaleziono w cegielni huty Katarzyna, osierocił troje dzieci, a Rudolf Hailer, który do Sosnowca przybył w poszukiwaniu lepszego życia ze Szczekocin – aż piątkę.</p>
<p>Ofiary robotniczej masakry pochowano w zbiorowej mogile na cmentarzu przy ul. Zuzanny. W 1922 roku sosnowieccy działacze PPS ufundowali pamiątkową tablicę, którą zamontowano w miejscu tragicznych wydarzeń przy dzisiejszej ul. Staszica. W czasie okupacji chcieli zniszczyć ją Niemcy, jednak ukryli ją inż. Janikowski. Zygmunt Rodziewicz i Józef Adamczyk. W lutym 1946 roku, podczas obchodów kolejnej rocznicy wydarzeń z 1905 roku, wróciła na swoje miejsce. Tak było aż do 1983 roku, gdy ówczesne miejsko-partyjne władze Sosnowca wykonały nową tablicę, do której dodano ustalone później dodatkowe nazwiska ofiar, które nie znalazły się na tej pierwszej. Ta tablica znajdowała się przy ul. Staszica aż do likwidacji huty kilka lat temu.</p>
<p>27 robotników zabitych pod Katarzyną upamiętniają dziś nazwy sosnowieckich ulic. Uchwałę w sprawie nadania tych nazw podjęła 24 listopada 1949 roku ówczesna Miejska Rada Narodowa. Na Środuli swoją ulicę ma ją W. Cichopek, F. Domański, A. Frankiewicz, F. Jarosz, S. Jędryczka, M. i W. Kreksowie, A. Malewicz, A. Maruda, J. Michałowski, W. Pałys, W. Pańczyk, P. Rauk, J. Szreniawski, A. Wieczorek i J. Wnukowski, na Konstantynowie – L.<br />
Dziubiński, A. Golis, B. Kocjan, Sz. Kumor, A. Noga, P. Nowakowski, W. Perzyński, P. Potasiński, A. Sołtysik i A. Stoksik, z kolei na Małym Zagórzu – F. Indyka i J. Makowski.</p>
<p>Nie ma za to istniejących kiedyś ulic L. Szpałka (w jej śladzie biegnie ul. 3 Maja od ul. Blachnickiego do trasy), W. Kota (z tyłu cmentarza w Zagórzu) i R. Rodasika (między Prusa a Bohaterów Getta). Była też ul. P. Popiołka, która prowadziła z Zagórza Małego na cmentarz, ale i ją pochłonęła trasa szybkiego ruchu.</p>
<p>W niedzielę 9 lutego przypadać będzie 120. rocznica krwawej robotniczej masakry pod hutą Katarzyna. Tego dnia odbędą się w Sosnowcu obchody tych wydarzeń. Przy wieży wyciągowej huty przy ul. Staszica zostanie odsłonięta<br />
zamontowana nowa tablica upamiętniająca pomordowanych przez carskie wojsko robotników. Tablica nawiązuje do pierwotnej ufundowanej w 1922 roku przez sosnowiecką PPS, która przy ul. Staszica znajdowała się do lat 80.<br />
Dziś oryginał znajduje się w Pałacu Schoena Muzeum w Sosnowcu, ale jej stan nie pozwala na ponowny montaż. Przy okazji uporządkowany został teren przy ul. Staszica. Przy okazji rocznicy wydarzeń pod Katarzyną sosnowiecki oddział PTTK organizuje spacer historyczny pod hasłem Sosnowiec 1863-1905, który rozpocznie się około 15.30 pod dworcem PKP Sosnowiec Główny, a zakończy pod dawną hutą, gdzie o godz. 17 zostanie odsłonięta tablica. Ponadto na godz. 18.00 zaplanowano złożenie kwiatów na mogile pomordowanych na cmentarzu przy ul. Zuzanny.</p>
<p>Jesteście potomkami lub krewnymi robotników zastrzelonych pod hutą Katarzyna? A może ich rodziny były waszymi sąsiadami i chcecie opowiedzieć o tym, jak te wydarzenia zapisały się w rodzinnej pamięci?<br />
Prosimy o kontakt z redakcją pod numerem telefonu 600 676 194 lub mejlem: redakcja@kuriermiejski.com.pl</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Sosnowiec Północny, czyli&#8230; Główny</title>
		<link>https://kuriermiejski.com.pl/sosnowiec-polnocny-czyli-glowny/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[redakcja]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 24 Jan 2025 07:42:45 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[Miasto]]></category>
		<category><![CDATA[Ogólne]]></category>
		<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kuriermiejski.com.pl/?p=22759</guid>

					<description><![CDATA[Dworzec w Sosnowcu to miejsce, od którego zaczął się rozwój dzisiejszego miasta i miejsce, gdzie działo się wiele niezwykłych historii. Najbardziej znane są jego najdawniejsze dzieje związane z powstaniem styczniowym czy pobytem Poli Negri. Dzisiejszą nazwę Sosnowiec Główny nasz dworzec zyskał dopiero w 1952 roku. Co działo się tutaj, gdy granice i komora celna była [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Dworzec w Sosnowcu to miejsce, od którego zaczął się rozwój dzisiejszego miasta i miejsce, gdzie działo się wiele niezwykłych historii. Najbardziej znane są jego najdawniejsze dzieje związane z powstaniem styczniowym czy pobytem Poli Negri. Dzisiejszą nazwę Sosnowiec Główny nasz dworzec zyskał dopiero w 1952 roku. Co działo się tutaj, gdy granice i komora celna była już tylko wspomnieniem?</p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-medium wp-image-22761" src="https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/01/472016703_1066914618805055_1031177745377929204_n-300x172.jpg" alt="" width="300" height="172" srcset="https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/01/472016703_1066914618805055_1031177745377929204_n-300x172.jpg 300w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/01/472016703_1066914618805055_1031177745377929204_n-768x441.jpg 768w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/01/472016703_1066914618805055_1031177745377929204_n-750x431.jpg 750w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/01/472016703_1066914618805055_1031177745377929204_n.jpg 940w" sizes="auto, (max-width: 300px) 100vw, 300px" /><br />
<em>fot. archiwum UM Sosnowiec</em></p>
<p>Nim dworzec w centrum Sosnowca stał się Głównym nosił nazwę Sosnowiec Północny analogicznie do funkcjonującego do dzisiaj Sosnowca Południowego. Obie nazwy wprowadzono w 1931 roku, a zastąpiły wprowadzone przez kolej po odzyskaniu niepodległości odpowiednio Sosnowiec Warszawski i Sosnowiec Radomski. O ile Południowy ostał się do dzisiaj, to Północny wytrzymał raptem dwadzieścia jeden lat. W rozkładzie jazdy 1951/52 widnieje jeszcze Sosnowiec Północy, ale w tym przeznaczonym na lato 1952 roku ważnym od 18 maja tego roku widnieje już Sosnowiec Główny. Dworzec z tego okresu bardziej przypominał ten z czasów carskich niż taki, który znamy obecnie. Trasa kolejowa z Warszawy do Katowic nie była jeszcze zelektryfikowana. Nad peronem pierwszym przy budynku dworca pasażerów chroniła pamiętająca zaborcze granice wiata, a zamiast dzisiejszego peronu drugiego funkcjonowały dwa wąskie, na które po torach przechodziło się po drewnianych przejściach. Z powodzeniem działała jeszcze parowozownia i przede wszystkim stacja towarowa między ul. Kilińskiego a kolonią Focha przy dzisiejszej ul. Niepodległości i dzisiejszą ulicy Ordonówny (wtedy Fornalskiej). Z części towarowej można było wyjechać też w kierunku Katowic, a w obrębie stacji funkcjonował też przejazd kolejowy łączący ulice Naftową i Sobieskiego. Taki wygląd stacji w Sosnowcu niebawem zaczął jednak odchodzić do przeszłości.</p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-medium wp-image-22760" src="https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/01/459266613_929712352524497_5019400440957817090_n-300x213.jpg" alt="" width="300" height="213" srcset="https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/01/459266613_929712352524497_5019400440957817090_n-300x213.jpg 300w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/01/459266613_929712352524497_5019400440957817090_n-120x86.jpg 120w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/01/459266613_929712352524497_5019400440957817090_n-350x250.jpg 350w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/01/459266613_929712352524497_5019400440957817090_n.jpg 720w" sizes="auto, (max-width: 300px) 100vw, 300px" /></p>
<p><em>fot. pocztówka ze zbiorów Pawła Ptaka</em></p>
<p>1 czerwca 1957 roku oddano do użytku ostatni odcinek sieci elektrycznej z Łaz do Katowic. Elektryfikacja następowała od Warszawy w kierunku Zagłębia i Śląska, więc w połowie 1957 roku całą trasę ze stolicy do Katowic można było pokonać już pociągiem prowadzonym przez lokomotywę elektryczną. Pasażerowie zyskali na czasie, bo przejazd z Sosnowca do Warszawy skrócił się z 5 godzin i 15 minut do 4 godzin, a z Sosnowca do Katowic z 17 do 12 minut. W tym czasie w Sosnowcu Główny musiał pojawić się również dzisiejszy peron 2 z żelbetową wiatą, budzącą wówczas sporo emocji. Prototypową wówczas konstrukcję wykonały Strzybnicka Fabryka Betonu ze Strzybnicy koło Tarnowskich Gór, a zamontowali pracownicy Przedsiębiorstwa Robót Kolejowych z Bytomia. Tunel pod dworcem wyłożono też wówczas białymi kafelkami, które po kilku latach zastąpiono „kamieniem szlachetnym”, jak informowała praca.</p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-medium wp-image-22762" src="https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/01/zderzenie-Sosnowiec-256x300.jpg" alt="" width="256" height="300" srcset="https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/01/zderzenie-Sosnowiec-256x300.jpg 256w, https://kuriermiejski.com.pl/wp-content/uploads/2025/01/zderzenie-Sosnowiec.jpg 530w" sizes="auto, (max-width: 256px) 100vw, 256px" /></p>
<p><em>Tekst z Trybuny Robotniczej z 1983 roku (skan &#8211; Śląska Biblioteka Cyfrowa)</em></p>
<p>W tych czasach na dworcu działały z powodzeniem bar i restauracja. Dworcowa gastronomia była wówczas dość popularna, bo można tu było kontynuować towarzyskie spotkania, gdy zamknięte były już inne lokale w mieście. W 1960 roku sosnowiczanin H.D. udał się tu właśnie na ostatni kufel piwa, ale w środku zaznajomił się z dwoma mężczyznami. Gdy wyszedł z dworca, zamówił taksówkę na ul. Naftową. Za samochodem szybko wyruszył jednak drugi pojazd. Gdy mężczyzna wysiadł na miejscu, w bramie domu został napadnięty przez nowych znajomych. Pomoc sprowadził do niego taksówkarz, któremu bandyci kazali szybko opuścić Naftową. Szofer posłuchał, ale niezwłocznie udał się na milicję. Milicjanci mieli zresztą na dworcu sporo roboty, nie tylko z bandytami, kieszonkowcami czy pijakami. Od 1957 roku na stacji prowadzono śledztwo w sprawie okradania wagonów z luksusowych wówczas towarów. W końcu funkcjonariusze MO doszli do wniosku, że z dziwnym trafem do kradzieży dochodzi, gdy służbę ma zwrotniczy W.K. Okazało się, że członkami szajki są również rewident B.L., sytuator J.K., magazynier J.M., zwrotniczy J.G. i sytuator S.S. Zginęło m.in. kilka par obuwia, importowane czechosłowackie ołówki automatyczne i 48 tabliczek czekolady.</p>
<p>W latach 70. zniknęła część towarowa dworca. Zresztą, już wówczas przestano wozić koleją ołówki i czekoladę. Ale w 1976 roku Sosnowiec Główny obsługiwał jeszcze bocznice do huty Buczek, Politeksu, CPN, Przedsiębiorstwa Robót Kolejowych nr 5, Betoniarni i KBO Zagłębie. Dla usprawnienia ruchu wagonów na bocznicach stały dyżur miała tu lokomotywa spalinowa. W związku z przebudową centrum miasta zmienił się również w tych latach plac przed dworcem. 1 sierpnia 1973 roku w związku z budową dworca zamknięto ruch na ul. Czerwonego Zagłębia . Funkcjonujące przed dworcem kolejowym dworce PKS i WPK przeniesiono tymczasowo na parking przy ul. Nowotki (dziś Mościckiego), gdzie dworzec autobusowy funkcjonuje do dzisiaj. Docelowo dworzec dla autobusów miał powstać przy ul. Kilińskiego, skończyło się jednak na planach. Planowano również wyburzenie obiektu z 1859 roku i budowę całkiem nowego dworca w związku z powstaniem Huty Katowice, ale – dziękować Bogu – tak kuriozalny pomysł nie wszedł w życie. Wyburzono tylko jeden z segmentów, a w jego miejscu powstał biurowiec wykorzystywany potem przez PKP Informatyka.</p>
<p>W 1983 roku na stacji Sosnowiec Główny doszło do najpoważniejszego chyba wypadku w powojennej, a może i w całej historii stacji. Pociąg z węglarkami z Łaz do Rogoźnicy przejechał czerwone światło na semaforze i wjechał na stację zderzając się z pociągiem zestawionym z platform wiozących importowane rumuńskie dacie. Przyczyną wypadku było najprawdopodobniej zasłabnięcie maszynisty. Wykoleiły się wagony z samochodami i 40 dacii zostało zniszczonych. Zdarzenie spowodowało 24-godzinną przerwę w ruchu pociągów. Rok później ze stacji ruszyły pierwsze szybkie pociągi do Warszawy skierowane przez Centralną Magistralę Kolejową. Czas jazdy skrócił się wówczas o godzinę i 15 minut. Przełom lat 80 i 90. to już zmierzch kolei. Ta branża jak i wszystkie w naszym kraju przechodziła wówczas olbrzymi kryzys finansowy. Gdy w latach 90. Polacy przesiedli się do aut, pociągów w rozkładzie jazdy było coraz mniej. Mniej pasażerów przełożyło się na mniejsze zapotrzebowanie na usługi dworcowe. Skończyło się serwowanie na dworcu słynnego w mieście ciemnego piwa. Z całej ich gamy dziś, gdy wracamy do komunikacji zbiorowej, pozostały tylko kasy biletowe. W międzyczasie dworzec przeszedł dwa remonty – pierwszy na przełomie wieków, gdy Sosnowiec szykował się do stulecia i drugi niedawno, gdy przebudowywano plac przed dworcem. W 2015 roku na dworzec, wrócił… dworzec. Był bowiem moment, gdy cały budynek zajmowały biura PKP Polskich Linii Kolejowych (tak jest częściowo do dzisiaj), a w holu kasowym znajdowała się kolejowa biblioteka.</p>
<p>W najbliższych latach po 65 latach od tej najistotniejszej z przełomu lat 50. i 60. nasz dworzec przejdzie kolejną przebudowę. Pojawi się m.in. peron trzeci dla kolei aglomeracyjnej, a między Będzinem a Katowicami powstanie dodatkowa para torów. Już teraz między Będzinem a Sosnowcem pociągi częściowo jadą po nowym torze. W Sosnowcu prace trwają między peronem 2 a terenami szkolnymi przy ul. Kilińskiego, gdzie powstało już m.in. wyjście z tunelu na nowy peron. Warto obserwować je na bieżąco, bo za kilka lat naszej stacji możemy nie poznać.</p>
<p><em>Autor korzystał z archiwalnych wydań „Wiadomości Zagłębia” i „Trybuny Robotniczej”.</em></p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
